Kiedyś poszliśmy z książką, to była jakaś lekka książka. Siadłam na zwalonym drzewie w cieniu, ty biegałeś. Nagle pojawiło siẹ dwóch facetów z nagimi torsami I z psami. Minẹli mnie I poszli dalej, ale czułam, że coś jest nie tak. Zrobiłam hałas, bardzo głośno woła·łam imiẹ. Chyba zgłupieli I poszli dalej. Złapałam książkẹ, ciebie za smycz, bo raczyłeś pojawić siẹ I ciągnąc to wszystko najpierw wyszłam skrótem z gąszczy na odkryte pole a potem biegliśmy co sił w płucach.
Komentarze (7)
Za dużo na początku utworu typu "liśmy Końcówka znów - weszliśmy. Takie badziewie.
Underground total art.
Proszẹ Pana co? Taka stylizacja. Nie chce mi siẹ pisać.
Piẹĉ!
Widzę tu ciekawy opis, rozumiem że to jest wzięte z życia? 5, pozdrawiam.
Tak, wtedy on jeszcze żył.
Kiedyś poszliśmy z książką, to była jakaś lekka książka. Siadłam na zwalonym drzewie w cieniu, ty biegałeś. Nagle pojawiło siẹ dwóch facetów z nagimi torsami I z psami. Minẹli mnie I poszli dalej, ale czułam, że coś jest nie tak. Zrobiłam hałas, bardzo głośno woła·łam imiẹ. Chyba zgłupieli I poszli dalej. Złapałam książkẹ, ciebie za smycz, bo raczyłeś pojawić siẹ I ciągnąc to wszystko najpierw wyszłam skrótem z gąszczy na odkryte pole a potem biegliśmy co sił w płucach.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania