Pan Gaju

Powiew nad brzegiem ruczaju,

Przeminęły blaski wiatrów nocy.

Rozmywa się w odbiciu wody,

Starość i młodość jak rosnące maki w maju.

 

Widziałem wodza, wielkiego ogrodu,

Patrzyłem mu prosto na skronie,

Mądrzył się! Bo wiekiem przerastał nie skromnie!

Nad granicą małego wodopoju.

 

Stały w oddali wielkie Panny,

Wyzywająco trącając źdźbła trawy.

Wody im wystarczy!

Niczym wielki sen pośród ukochanej warkoczy.

 

Na koniec września, poczułem smutek.

Cykl życia i śmierci nie trwa wiecznie,

Pan gaju umarł by powstać znowu w marcu,

I ożywić pamięć, życie na wiosnę.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • piliery

    O, Matko! O czym to właściwie? O_O

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania