Pan Paragon
Pora śniegu. Zmarznięty, pokryty szronem, szybko i gwałtownie otworzyłem drzwi do sklepu, aby chwilę po tym powoli, flegmatycznie, przejść po niewielkim markecie próbując tylko uwolnić ciało z doznania hipotermii. Błąkając się tak między regałami, na życzenie pani w sklepiku, która swoim jednoznacznym wzrokiem uświadomiła mi, że muszę czegoś potrzebować - schyliłem się do najniżej położonej półki i sięgnąłem po zgrzewkę wody mineralnej. Czując delikatny ciężar, udałem się więc do kolejki, aby zadowolić panię, która chwilę przede mną zaczęła obsługiwać Pana mającego białą jak śnieżny puch i młodo wyglądającą brodę. Pana - jak mi się zdawało - mającego wszystko potrzebne do tego, aby móc zjeść kolację wspólnie z gronem najbliższych mu osób. Obserwowałem:
- Czy mam razem liczyć? - spytała kasjerka.
- Nie, piwka będą osobno. - odpowiedział Pan.
Po tych słowach mężczyzna sięgnął po portfel, w którym nietrudno było mi zauważyć fotografię dwóch uśmiechniętych, o podobnych rysach twarzy kobiet, w tym jednej znacznie młodszej od drugiej. I zapłacił za zakupy. Za te pierwsze. I za te drugie. I już nieosobno.
Nadal obserwowałem:
- Czy chce pan zatrzymać paragon? - spytała pospiesznie sprzedawczyni, kiedy zauważyła, że mężczyzna zaczyna odwracać się w stronę wyjścia jak tylko wydała mu resztę.
- Paragon? A tak! Ale tylko ten jeden. Drugi proszę wyrzucić - rzekł Pan.
- Oczywiście, czasem lepiej, aby inni się nie denerwowali. - odpowiedziała zachowując się paradoksalnie do wypowiedzianych przez siebie słów, kiedy to zaczęła śmiać się żartobliwie i z zadowoleniem kończyć układać w kasie niewątpliwie ciężko zarobiony, stuzłotowy banknot.
.
A co robiłem ja?
.
Ja tylko obserwowałem.
.
Obserwowałem jak Pan Paragon odchodzi trzymając w jednym ręku rodzinę, a w drugim - całe jego zdaniem życie.
Komentarze (9)
Puenta bardzo do mnie trafia, choć muszę przyznać, że tekst wywarł na mnie początkowo nijakie wrażenie. Dobry pomysł i podsumowanie. Pozdrawiam :)
Dziękuję za szczerą opinię. Sytuacja wydarzyła się naprawdę, starałem się ją wyrazić w jakiś sposób słowami.
Quaero tak wierzę, że to prawdziwa historia. Rzeczywistość to najlepsza inspiracja. Pozdrawiam :)
Może być, ale zapisy z wielkiej: Pan, Pani - niekoniecznie.
Doceniam za szczerość. Zabieram się za poprawę;)
Tekst na mój gust jest o niczym, ale ... pisać "każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej".
Dwa spore błędy:
"aby zadowolić panię, która" -> Nie pisze się "panię" tylko "panią"
"paradoksalnie do wypowiedzianych przez siebie słów" -> Co to znaczy? Nie rozumiesz słowa "paradoksalnie".
Pozdrawiam.
Na wstępie zaznaczam, że jest to moje pierwsze opowiadanie jakie napisałem do tej pory. Przyznaj, że po skończeniu czułem się tak jakoś..dziwnie ożywiony;) Jeśli chodzi o tekst - poruszyłem w nim dość spory problem jakim jest alkoholizm. Chciałem ukazać to, jakimi egoistami są Ci ludzie podając przykład sytuacji w sklepie. Być może nie udało mi się wyrazić tutaj odczuć jakich sam doświadczyłem, ale dziękuje Ci za opinię i ucieszę się z każdej wskazówki. Pozdrawiam.
Quaero dobrze jest. Dużo czytaj dużo pisz. Będzie coraz lepiej. Wszyscy się uczymy. Jestem tu od niedawna i zapewniam Cię, że to przyjazne miejsce.:)
Dziękuję za wyjaśnienie i podobnie jak Justyska, namawiam do dalszego pisania.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania