"Pan świata"
W lekkim kroku powiewa swą kurtką nad
przepaścią.
Pięknie wygląda, chyba czekał na to długo.
Marzenie patrzy mu w oczy.
Albo on na nie zerka.
Owszem, widzi polanę nad sobą,
drzewa przykryły mu pamięć,
tylko kwiaty chce widzieć,
tylko ptaki usłyszeć.
Znalazł ławeczkę, usiadł na niej grzecznie.
Ten widok mowę mu odebrał,
łzy z polików wyciera i w kurtkę wciera,
taki z niego szaleniec.
Wszędzie się czegoś doszukuje,
jakby to wszystko mu coś wysyłało,
magicznym znakiem widzi rzecz każdą.
Nie do wiary jego wyobraźnia,
współczucie tylko nad jego uczuciami.
Widzisz chłopca w pięknej kurtce,
ale ona poszarpana jest i ledwo się
trzyma.
On o nią nie dba,
widzi w niej tylko piękno, ale opieki nie zdążył.
W tych górskich dążeniach podszedłem
do niego.
On nic nie mówił, małosłowna iskierka.
Zresztą nie zależało mi na jego słowie,
tylko na nim mi w gruncie zależało.
Że ja wiem co on chciał,
tak ładnie się ubrał, jak nigdy.
Tak świetnie pachniał.
Był tak szeroko uśmiechnięty.
I jego słowa nie były mi potrzebne,
rozumiałem go.
I w tym blasku, w tym śpiewie ptaków
wymarzonych,
Pan świata rzucił się w przepaść. .
MIKO.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania