Pan Tofel
nie widywał nieba
kręgosłup nie pozwalał
na uniesienie
głowy
szukał żarliwie ale
byle spojrzenie ujarzmiało
niweczyło pragnienia
rozterki
między bywaniem a zaistnieniem
rozpierzchły się
w potknięciu o zapomniane
imię
Wiktor
to ja
nie widywał nieba
kręgosłup nie pozwalał
na uniesienie
głowy
szukał żarliwie ale
byle spojrzenie ujarzmiało
niweczyło pragnienia
rozterki
między bywaniem a zaistnieniem
rozpierzchły się
w potknięciu o zapomniane
imię
Wiktor
to ja
Komentarze (6)
Bardzo smutne ale jest w tym nutka optymizmu. Dwa ostatnie wersy : "wiktor to ja" pokazują człowieka chorego ale nie pozostawionego samemu sobie. I jeszcze jedno: mimo pozytywnej wieloznaczności imienia, napisanego małą literą (wiktor to zwycięzca) napisałbym je z dużej. Dzięki, że właśnie dzisiaj opublikowałaś ten wiersz. (dziesięć)
Bardzo proszę ... zmienione, dla Ciebie.
Czemu "właśnie dzisiaj" - to wiesz tylko Ty. Cieszę się, mogłam hmm pomóc (?)
Pozdrawiam ciepło
Jest tu moc. Moc chęci, moc pragnienia wręcz bycia.
Wow.
Są tacy ludzie. Ciągle obijani i tłamszeni przez innych. Na szczęście niektórzy się budzą z tego letargu i podnoszą głowy.
Dziękuję :)
Bardzo.
Najbardziej podoba mi się fragment z kręgosłupem, który nie pozwala na widywanie nieba...
Bardzo się cieszę, że się podoba (że pana T ktoś zauważył :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania