Pani Mariolka
Mariolka wyskoczyła z siódmego piętra. Poniosła śmierć na miejscu.
Kolejny Jezus Chrystus odszedł z tego świata — oddała życie za ludzi.
Nic bardziej błędnego? Tak! To ona z całego serca pomagała ubogim. To ona angażowała się w przygotowywanie paczek dla sierot. Całym życiem żyła dla innych. A teraz co? Placek. I pewnie skromna garstka ludzi przyjdzie na pogrzeb, bo kto by się nią interesował?
Przez ostatnie parę lat też nikt się nią nie interesował. Zresztą to jeden z powodów, dla których wyskoczyła: depresja, samotność, a w konsekwencji załamanie psychiczne.
A tyle serca włożyła w pomoc tym biednym! Można by śmiało rzec: „Kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą dupę”.
Dlaczego już zwę ją Chrystusem? Bo przecież on też był dla nas dobry. Przepraszam! Ponoć był dobry — tego nikt dokładnie nie wie. Pewne jest natomiast, że dwa tysiące lat temu po planecie Ziemia przechadzał się ktoś taki jak Jezus. Czynił cuda, oddawał swoje serce innym. I jak skończył? Podobnie.
Całości dopełniają słowa: „Ojcze, czemuś mnie opuścił?”. Być może pani Mariolka przed skokiem wypowiedziała podobne słowa, bo została sama. I Bóg ją też opuścił.
Eli, Eli, lama sabachthani.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania