Panienka, policjanci i ksiądz

Szła sobie w nocy po ulicy zagłuszając butami na szpilkach złowrogę ciszę, która spowiła brudne i syfiaste miasto położone gdzieś w afryce.Przeszła tak z 20 kilometrów, idąc dosyć szybko jak na kogoś kto ma nogach szpilki, aż w końcu drogę przeciął jej wielki radiowóz.Z radiowozu wyszło dwóch policjantów, którzy najwidoczniej słyszeli ten hałaśliwy stukot szpilek i dlatego zaaregowali gwałtownie i bez pardonu obezwładniając panienkę, wrzucili ją do radiowozu gdzie czekała ją niespodzianka.Kiedy "otrzeźwiała" po brutalnej pacyfikaji, jej oczom ukazało się dwóch napakowanych osiłków, którzy patrzyli na nią niczym wygłodniały sęp na rozkładającą się padlinę.Gdy już tak patrzyli na nią jak zahipnotyzowani, panienka w błyskawicznym tempie "unieruchomiła" ich(przynajmniej na kilka minut)swoimi obcasami godząc nimi w ich przyrodzenia, a potem zaczęła krzyczeć, gryźć blachę nawiutkiej nyski a na koniec błagała o wypuszczenie jej z radiowozu.Na nic jednak zdały się te wszystkie środku które wykorzystała by wzmóc w policjantach litość, ponieważ oni nawet nie zareagowali.Po paru minutach, mięśniaki wykaraskali się z transu i powolutku, acz niespiesznie poczęli dobierać się do panienki.Gdy już zbliżyli się do niej na wystarczającą odległość, ze zwierzącą wściekłośćią zdarli na strzępki jej ubranie, jeden z nich ją schwycił od tyłu i trzymał mocno by nie mogła się wyrwać.Laska nie miała szans z rosłymi i silnymi oprawcami, ale mimo to broniła się aż do utraty sił, i dlatego nie czuła brutalnych pchnięć po pchnięciu i krwi wydobywającej się z jej dziurki.Gdy już przestali ją gwałcić, nagle nyska się zatrzymała koło kościoła.Policjanci wyszli, otworzyli drzwi, wyrzucili ją i odjechali.Leżała tak przez chwilę, aż w końcu przyszedł ksiądz, zarzucił ją na plecy i zaniósł do kościoła.Zamknął drzwi i począł lizać jej rany i krew by je odkazić i zatamować krawienie, przy czym krew z ran smakowała wybornie, toteż chłeptał je łapczywie i bez opamiętania.Gdy już zakończył operacje, przyniósł krzyż, położył ją na nim i począł przybijać do niej młotkiem panienki, a gdy i te czynność skończył, zawołał ministrantów by pomogli mu podnieść krzyż i wbić go do do dziury znajdującą się pod ołtarzem by cieszyła oko parafian i pomogła w przyroście wiernych, których z roku na rok było coraz mniej.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Aisak 25.08.2018
    NA RANY BITEJ ŚMIETANY, Badziew, to powinno być oznaczone Tylko dla dorosłych!

    Nyska w Afryce?!
    Szła 20 km na szpilkach?!
    Pieszo?!
    I nie dorwał jej żaden lew kub hiena lub wściekła żyrafa?!
    Tylko jacyś spedaleni dresiarze?!

    Badziew jesteś strasznym perwersem.

    Zaznacz, że tekst od 18rż.
  • Canulas 25.08.2018
    Popieprzone, ale od momentu pojawienia się księdza, już popieprzone mocno.

    +(a) za zmsraranność i dbałość nie będzie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania