Panna młoda ma mdłosci
Nie wiem – chcę wrócić do wspomnień,
we wrześniu Krynica, tuż przed. Później już tylko
proza życia: bóle w stawach, narzekanie na nicość.
Miotam się, czy zamówić jedynkę, czy apartament.
Pamiętam – w apartamencie znalazłaś kondona.
Nieotwarty, a to się nie liczy. Ale jednak.
Mam nieodparte wrażenie, że chciałabyś to powtórzyć.
Nic z tego się nie da – pamiętasz panią prokurator, która
chciała tańczyć rurze?
Tyle lat tam jeżdżę, jeszcze nigdy nie odpaliłem racy,
wiesz, takiej pochodni na dzień zniewolenia. Były różne,
one, naznaczone czasem, były też świeżynki, nie do pojęcia
niewinne, które chciały bardziej niż ja, nie wiem.
Nigdy nie chciałem – bo miłości szukam, ja
tak śmiesznie naiwny. A co?
Mam w pamięci malutkie piersi, jej chęć do życia.
Mamy w sobie pokłady dobra, i ten seks kipi codziennością,
dlaczego więc nie potrafimy się zjednać? Dlaczego ja,
szukając miłości, mam odpuścić, rzygając nad ranem?
Mam w pamięci czas, kiedy byłem szczęśliwy. I nie jest
to dziś.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania