Papier

dłońmi wygładzam szorstkość ścian

tak po prostu

góra dół wycieram kąty ścierając kurz

z niedostępnych zakamarków

 

z dokładnością gładzę stare lustro

szukając w jasnej tafli

przezroczystej mgły za którą być może

ukrył się wyjątkowo łagodny rys twojej twarzy

 

na podłodze stare drewno skrywa tajemnicę

przecież trzeszczy pod każdym krokiem

wybrzmiewając strachem

 

podobno zło się zapomina

 

malując ściany zetrę chropowatość

papier ścierny nie usunie krzyku

w mojej glowie

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania