Papier
Ponury nastrój mój na papier przelać chcę.
Bo choć on taki milczący, jako jedyny wysłucha mnie.
I moge mu nazmyślać a on się nie obrazi jak ci, których za przyjaciół mam.
Za oknem maj budzi się świat z odwieczego snu.
Biorę więc oddech i czuje już zapach bzu.
Zamykam oczy pod a pod powieką słony wspomnień chłód.
I myśleć że wiosną gdy zieleni się glob.
Mija mi bez Ciebie rok.
A papier powiernik jak chochlik nikczemnik.
Przysłany przez niego do rąk wpada mi.
Bym zrozumiała żem Ciebie kochała.
Tak jak róża kocha swój cierń.
Komentarze (3)
Współczuję tęsknoty, bo tęsknota za czymś, czego już nigdy nie będziemy mieli, jest jedną z najboleśniejszych kar. 4, bo jest kilka błędów
Popieram zdanie Leny. :) Zostawiam 4. :)
odwieczego - odwiecznego*
czuje - czuję*
"Zamykam oczy pod a pod(...)" - bez tego pierwszego "pod", jak mniemam
Mimo błędów dam piątkę, bo spodobało mi się (kolejne już chyba) końcowe porównanie, związane z różą.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania