papier w rolce
widzę to co widzę
zadziwiające
mogłem wybrać inną drogę
mam jeszcze kilka stopni
i słowa jak kawałki szkła
mówią że witraże maluję się
z potłuczonej rzeczywistości
wody kolońskie buraków
mieszają przyprawy
obok budki chińczyka który
nakłada do pudełek makaron
i ma gdzieś wszelakie rozterki
już słyszałem że łamię wersy
jakbym uderzał skrzypcami
w fortepian biegnący pod górę
niech i tak będzie
resztka nadziei snuje się przy ziemi
wśród dymu palonych liści
że ktoś przełoży na własny język
wszystko o czym nie mówię
Komentarze (2)
Tyyy, łam co chcesz i gnaj dokąd chcesz. Ja przed twoim wierszem teraz - z podziwu - szoruję po biurku - nosem!!!
:-)
Pięknie podsumowana istota poezji,ona często tylko nas podprowadza,sugeruje...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania