Papierowa narzeczona..
Kiedy smak poznałeś, chciałeś mieć świat błogi,
chciałeś mieć świat cały, byłeś wtedy młody.
Lecz ktoś całe życie stawiał Tobie progi,
lecz ktoś całe życie rzucał Tobie kłody.
A Ty szedłeś mimo woli,
gdy do ran ktoś sypał soli.
W mokrych oczach chulał wiatr,
nie sądziłeś żeś coś wart.
Szedłeś w zimie, szedłeś w lecie,
Nic Ci los nie dał przecież.
Wtedy jedność zawitała,
Drobna, piękna, delikatna, mała.
Codziennie marszczyłeś brwi,
ponieważ nie wiedziałeś czy to się śni.
Miała w sobie prawdę życia,
miała w sobie iskrę Boga,
duszę Twą oblała trwoga,
szedłeś po wysokich schodach.
Chłodna trwoga? Tak, Ty wiesz dlaczego,
W całym życiu Twym brakowało jednego.
Wstajesz, myślisz, chudniesz, tyjesz,
w nocy w łóżku w smutku wijesz.
W nocy w łóżku milion łez,
dalej idziesz chociaż chcesz,
aby koniec już nastąpił.
Dobry Duch już w Ciebie zwątpił.
Milion wierszy milion słów,
nie opiszą Ciebie tu.
Milion smutków i radości,
znów zaczęło się w nim gościć.
Drewno mokre, dziś znów płonie,
Nie uciekam, świat dziś gonie.
Pisząc o kimś jak o sobie,
Ciągle jesteś w mojej głowie.
Piszę o nim, nie o sobie.
Milion myśli nadal w głowie.
Znowu słowem bawię się,
Jest tak, bo na nowo śnię.
I choć widzę Cię i czuję,
słów nie piszę, znów maluje.
I nadal marszcze brwi i nadal nie wierzę,
Że do swojego świata wypuściłaś mnie,
że do Twojego świata należę...
Komentarze (3)
Hmmm ;-) transmutacja. Podoba mi się;-) 777 jest w moim życiu od dawna i otacza mnie wszędzie stąd taki wybór. ;-
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania