Paprocie i bluszcz
Kosmyki z kory,
bursztynowa skóra
i oczy ziemistego topielca,
niczym staw w księżycu,
połyskują jasno.
Byt kroczy i zostawia nasiona,
które mymi łzami podlewam,
prosząc je i naturę,
by zrodziły smukłe pędy.
Wraz z jego byciem
dążę ku niemu
mglistymi szlakami.
Wtapiam się w liście buków
i wypatruję go wraz z wiatrem.
Stoi on na rosowatej skale,
lecz kamień pęka -
a wraz z nim me uradowanie.
Zwijam się w ciernistych pnączach,
wraz z łzami zatapiam się w leśnej głębi.
Szukam jeżyn, orzechów i jagód,
lecz są tam jedynie ziemia i grunt.
Więc zamarzam i twardnieję,
otulając się kamiennym okryciem,
bo on, lubując konwalie i róże,
gardził paprociami i bluszczem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania