Paprocie i bluszcz

Kosmyki z kory,

bursztynowa skóra

i oczy ziemistego topielca,

niczym staw w księżycu,

połyskują jasno.

 

Byt kroczy i zostawia nasiona,

które mymi łzami podlewam,

prosząc je i naturę,

by zrodziły smukłe pędy.

 

Wraz z jego byciem

dążę ku niemu

mglistymi szlakami.

 

Wtapiam się w liście buków

i wypatruję go wraz z wiatrem.

Stoi on na rosowatej skale,

lecz kamień pęka -

a wraz z nim me uradowanie.

 

Zwijam się w ciernistych pnączach,

wraz z łzami zatapiam się w leśnej głębi.

Szukam jeżyn, orzechów i jagód,

lecz są tam jedynie ziemia i grunt.

 

Więc zamarzam i twardnieję,

otulając się kamiennym okryciem,

bo on, lubując konwalie i róże,

gardził paprociami i bluszczem.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania