Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Para 18+

Niejednokrotnie słuchamy barwnych i ciekawych relacji z przebiegu wydarzeń, którego ktoś był świadkiem i od samego początku nie wierzymy w autentyczność opowieści. Inaczej przyswajamy omawianą historię nieprawdopodobną przez osobę nam znaną, zaufaną jednym słowem pewną.

Wsłuchując się w opowiadanie z początku ani przez chwilę nie miałem wątpliwości, co do jej prawdziwości. Jednak zakończenie zachwiało moją wcześniejszą oceną, a zaczęło się tak normalnie.

- Nie uwierzysz mi jak ci opowiem, jaki numer wczoraj widziałem – takimi słowami, zamiast zwyczajowego cześć, przywitał mnie rano w pracy wieloletni kolega.

Jego postawa wskazywała jak dosłownie dusi się żeby opowiedzieć o czymś, czego był świadkiem. Miałem dwa powody do wysłuchania jego rewelacji. Pierwszym i najważniejszym było jego podniecenie emocjonalne. Drugim argumentem na poświęcenie mu kilku minut jest to, że nigdy nic ciekawego nie miał do powiedzenia. Wszystkim innym w pracy zdarzały się często niesamowicie wspaniałe przygody, a jemu nigdy nic. Kiedy odsunąłem od siebie sporządzaną dokumentację i obróciłem fotel w jego stronę, on natychmiast zaczął mówić.

- Pamiętasz, że kupiłem niedawno działkę pod budowę domu i narzekałem na zbyt bliskie sąsiedztwo.

Potwierdziłem jego wstęp kiwnięciem głowy.

- Wczoraj przywieźli mi na nią starą przyczepę campingową, która na czas budowy posłuży do przechowywania narzędzi i jako schronienie na wszelki wypadek. Jedynym możliwym miejscem na jej postawienie był sam skraj działki tuż przy płocie, obok budynku mieszkalnego sąsiadów. Trochę czasu mi zajęło na podkładanie płyt betonowych pod podpory stabilizujące przyczepę. Zeszło mi z zabezpieczaniem do samego wieczora, tuż przed zmierzchem zamknąłem przyczepkę na kłódkę i pojechałem do domu. Jak tylko wszedłem do mieszkania, żona zapytała.

- Dlaczego nie odbierałeś telefonu, kilka razy dzwoniłam i nawet nie oddzwoniłeś.

Dopiero po tych słowach uświadomiłem sobie brak smartfona. Podczas ustawiania campingowej przyczepki wyciągnąłem telefon żeby przypadkiem nie uszkodzić i zostawiłem go w środku. Innego wyjścia nie miałem, musiałem wrócić na działkę. Przed wyjazdem podebrałem synowi jego harcerską latarkę i tak wyposażony zjawiłem się na budowie. Gdy tylko wysiadłem z klimatyzowanego samochodu, owiał mnie gorący wiatr. Niebo było mocno zachmurzone przez to zrobiło się wcześniej ciemno i poczułem wyraźnie zwiastuny nadchodzącej ulewy. Musiałem działać szybko inaczej zmoknę, tylko ten pośpiech nie wyszedł mi najlepiej. Podczas zamykania drzwi samochodu uszkodziłem latarkę, a ustawienie auta tak żebym miał oświetloną drogę do przyczepy było niemożliwe. Zaledwie chwilę się wahałem z podjęciem decyzji, lecz nie było innego wyjścia, poszedłem po ciemku. Uważnie omijałem z naddatkiem świeży wykop pod fundamenty i kierowałem się w stronę tymczasowego biura budowy. Przed drzwiami sporo czasu zajęło mi trafienie kluczem do zamka kłódki, kiedy udało mi się otworzyć, przystąpiłem do szukania telefonu. Palcami systematycznie i dokładnie przeszukiwałem powierzchnie przed sobą, starałem się postępować rozważnie, w obawie, że nadepnę na smartfona. Długo nie trwało jak usłyszałem pierwsze uderzające krople o dach przyczepy, zaledwie po chwili padało już intensywnie. Wewnątrz zrobiło się jeszcze ciemniej i wtedy żałowałem, że nie zabrałem oprócz latarki czegoś innego do świecenia. Deszcz zmniejszył swoją siłę i zrobiło się w środku trochę widniej. Nagły błysk światła z pobliskiego budynku oślepił mnie i zmusił do przymknięcia oczu. Dopiero po chwili uniosłem powieki i od razu dostrzegłem komórkę przed sobą. Uszczęśliwiony podniosłem się i przez okienko przyczepki dostrzegłem willę z oświetlonym nastrojowo salonem. Najbardziej zaskoczył mnie widok sąsiadki ubranej w zmysłową białą koronkową bieliznę. Sąsiad na ten widok dosłownie wyskoczył z ubrania i goły stanął przed żoną. Ona wyciągnęła ręce i złapała w dłonie jego członek, zaczęła poruszać rytmicznie. Kiedy nabrzmiał pochyliła twarz i wzięła w usta jego czubek. Ciało mężczyzny wyprężyło się, gdy jego męskość osiągnęła spore wymiary. Wtedy zaczął rozbierać partnerkę z bielizny, na początku robił to powolnymi ruchami, a ona pod wpływem jego dotykania poruszała tanecznie biodrami ocierając się o jego nabrzmiałego penisa. Ręce położył na jej biodrach i przycisnął jej brzuch do swojej męskości. Powoli przesuwał dłońmi po całym ciele żony odnajdując każdą wypukłość i zakamarek. Delikatnie wsunął palce w szparkę, pod wpływem dotyku ona drgnęła, a on pieścił łechtaczkę. Resztki rozerwanej bielizny opadły na podłogę, w końcu oboje byli goli i położyli się. Ona na grubym dywanie, a on zajął górną pozycję. Kobieta wsunęła rękę miedzy nich i dotykała rytmicznie członka, pod wpływem uniesienia wpił się ustami w jej wargi i całował z języczkiem.

Podczas opowiadania oczami wyobraźni widziałem młodą, piękną, wysoką, zgrabną, o idealnych kształtach, mocno opaloną szatynkę.

Kolega dostrzegł moje zamyślenie i przerwał opowiadanie.

- To już koniec podglądania? – zaciekawiony dalszym przebiegiem obserwacji zapytałem.

- Ależ skąd, pochylił się i łapał na przemian zębami sutki, przemieścił się jeszcze niżej i całował brzuch. Powoli przesunął się, rozchylił jej nogi tak, że jej srom stał się widoczny i całował jej uda. Następnie zagłębił język w jej szparce, a jednocześnie dłońmi pieścił jej piersi. Nagle zarzuciła nogi na jego ramiona, powoli dochodziła, a on to czuł. Wyraźnie chciał wejść w nią, a ona chciała mu to umożliwić. Uniosła biodra i gdy jego członek zaczął wchodzić, nakreślała niewielkie kręgi, wtedy zanurzał się coraz głębiej. Nogami objęła go i dociskała do siebie. Ruchy jego były płynne i kiedy dochodził wyszedł z niej, ona złapała jego członek w ręce i zaczęła szybko pocierać. Zaledwie po chwili porcja spermy trysnęła na jej piersi i brzuch.

Właściwie niczego niezwykłego w tym opowiadaniu nie zauważyłem. Przez zapomnienie zasłonięcia okna, przypadkowy podglądacz podpatrywał kochające się małżeństwo, które czerpało z tego widoczną radość.

- Przyznam się szczerze, że niczego niezwykłego w tym, co mówisz nie usłyszałem – przerwałem koledze zniesmaczony jego słowami.

- Gdybyś mi nie przerywał i pozwolił mówić dalej. Dowiedziałbyś się, że przypadkowo podglądałem sąsiadów, którzy ukończyli osiemdziesiąt lat – odpowiedział wyraźnie wkurzony.

Prawdopodobnie, kto by popatrzył na mnie w tym momencie, uśmiałby się z mojej miny i reakcji. W głowie mi się nie mieściło to, co usłyszałem, przecież tylko my młodzi mamy prawo do takiego seksu, a staruchy stojące nad grobem już nie. Jedynie mogłem ukryć swoje myśli natychmiastowym powrotem do pracy i po cholerę wysłuchiwałem tej historii.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Marian 03.03.2017
    Dobry tekst z jeszcze lepszym zakończeniem.
    Nie podoba mi się ostatnie zdanie. Zwrot "i po cholerę wysłuchiwałem tej historii" powinien być albo oddzielnym zdaniem, albo jakoś oddzielony (na przykład przez pauzę) od reszty. :-).
  • NataliaO 03.03.2017
    ŚWIETNE masz teksty ;) Ładnie ubrane słowa, fajnie opisane ; 5 :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania