Paradoksik
Ślepy młodzieniec, któremu z uwagi na wiek doskwierał reumatyzm, dostrzegł znikającego za horyzontem bokera bez rąk, co stał tuż przy nim. Dzień był bezwietrzny, dlatego też bezdomny właściciel willi schował sie przed wichurą na wzgórzu, które było tak głębokie, że spadł wysoko i poparzył się asfaltem, w spokojną zimową noc. Wtenczas łysy górnik z bujną grzywą ruszył dziarsko w morze orać pole, poczym po namyśle, bez zastanowienia postanowił że od zeszłego roku nauczy się robić salta, tańcząc przy tym salse.
Komentarze (7)
Powiem tyle... To nie jest zbyt fajne opowiadanie, bo było napisane na chama... Nie jest za bardzo śmieszne, ani bezsensowne, po prostu słabe
Masz racje, pisałem od czapy nawet się nie postarałem, znalazłem to w jednym z starych zeszytów i pomyślałem że wstawie, bo w sumie czemu nie, dzięki za opinie : )
Przypomniała mi się ,,Młoda staruszka na drewnianym kamieniu''
Nic za bardzo z niego nie zrozumiałam przeczytałam z 3 razy...
Kilka historii w jednej. Ode mnie 2
Taki trochę miszmasz...
Króciutkie...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania