Paramnezja
Wyszłaś z nieruchomej ciszy na strada di campagna –
mozaika z liści, piasku i refleksów lipcowego zenitu
rzucanych na willę Boccarda.
Czarne szpilki z paskiem na kostce. Tamto wielokrotnie
przeżyte życie wylałaś mi całe na czoło, oczy,
usta. Słodki anestetyk.
Wybiegłem za tobą z zimnej galerii na strada
di campagna. Profil, brwi. Trel ptasi i śmiech,
dołek w policzku. Upity słońcem trzmiel.
Kroki, skrzypnięcie drzwi. Sto razy prześniony sen.
Widzenie jest zawsze wspomnieniem, a ty
śmiejesz się: 'Głuptasie, to tylko déjà vu'.
Komentarze (6)
w ostatnim wersie lepiej by chyba wyglądał poprawny cudzysłów
A poza tym fajne 5
Dziękuję za komentarz :)
To jest to! Piękne. Też miałem „déjà vu”. :)
Mnie się zdarzało często jak byłem dzieckiem, potem już bardzo sporadycznie :) Pozdrawiam
Dla niej - déjà vu, a dla niego wcale niekoniecznie. Możliwe, że to wszystko sobie wyśnił albo wyobraził. Ładny obraz, więc jest się z czego cieszyć. Taka chwila - być może z marzeń - okazuje się nagle prawdziwa i można ją nazwać, trochę przewrotnie, wspomnieniem
Dziewczyna w szpilkach wcale nie musi wiedzieć wszystkiego....
"Dołek w policzku. Upity słońcem trzmiel" - ładny wers.
Podoba mi się też pewna rytmiczność, która podkreśla ruch w uchwyconym opisem krótkim mgnieniu - wspomnieniu (czy niewspomnieniu) widzenia. I rzucony gdzieniegdzie rym, wydobywany przez rytm (ciszy/liści, kostce/wielokrotnie, śmiech/trzmiel/sen, a ty/déjà vu).
Wiersz zyskuje po kilku czytaniach, a zwłaszcza, gdy człowiek przeciwstawi wynik swoich przemyśleń tej prostej puencie, mówiącej, że to "tylko déjà vu".
Bo to wcale nie musi być déjà vu.
I nagle wiersz staje się podszyty jeszcze głębszą tajemnicą niż niektóre przyczyny zaburzeń pamięci...
Bardzo dziękuję za wnikliwą lekturę. Warto pisać dla takich uważnych Czytelników. Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania