PARAPET
Postanowiłem wziąć na tapet
nieoczywisty raczej temat:
czym dla poety jest parapet?
Co ma, a czego w sobie nie ma?
I już na wstępie pierwsze wnioski
suną, jak dobra rada matki,
że nie powinien być zbyt wąski,
taki, że na nim tylko kwiatki…
(Owszem, są miłośnicy zielska -
kaktus, doniczka z pelargonią...
Taka nostalgia wiejsko-sielska
za czymś, czego już nie dogonią.)
Parapet winien być szeroki,
poetę zmieścić móc wielkiego
i żeby jeszcze, lekko z boku,
przycupnąć mogło jego ego,
by z panoramą na Krakowskie,
w zaciszu miru domowego,
pozwolić rymy częstochowskie
rąbać raz po raz na całego!
Potem, z poczuciem satysfakcji,
w asyście dzieci, żony, teścia,
wprost z parapetu, do redakcji,
kroczy z tym tekstem… Król Przedmieścia!
Komentarze (10)
Uśmiałam się... chociaż nie wiem czy powinnam, bo tu niemało złośliwości xD
PS. Dobra, biorę się do cd. własnego pisania. Wspomnienia same się nie napiszą , a mróz na dworze pomaga w siedzeniu w domu:)
że ino odpalić parapetuum mobile.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania