Park duchów.
Wrzask, ostry krzyk, trwoga dobiegało z pobliskiego parku o północy.
To była godzina duchów, w powietrzu kłębiła się szaro dymna wichura.
Księżyc wisiał nad spotęgowanych deszczem drzewach w jakby stalowej oprawie.
Podobnież popełniono tam większe okrucieństwa, ale, nikt nigdy nie uświadczył żadnych sprawców,
wszystko kryło się pod lodowatą maską. To była zagłada!
Komentarze (9)
Kropka w tytule to błąd. Proszę usunąć
Wszystkich chętnych zapraszam do czytania moich opowieści, porachunki i idylla będzie skończona w swoim czasie pracuję nad dalszymi częściami.
Ta jedynka wiem od kogo - a udław się.
Co za wredota.
To mi wygląda na niewielkie fragment wyrwany z całości. Dobrze napisany, ale tylko fragment...
To może być całość - resztę dopisuje sobie odbiorca, każdy po swojemu. Też podobnie kombinowywałem dawniej.
gniot
jak zwykle cos za dziwny typ czlowieka w kolo piepszysz jedno i to samo
Ech
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania