Pasja
Zasypiamy daleko od siebie. Napisałaś – nareszcie wyspana,
polubiłam ciszę.
Wieczór, herbata z imbirem, zapachy Akermanu, seraje
pachnące kardamonem, piersi o smaku limonki, powłóczyste
spojrzenia zmieniające myśli w latawce.
Wierzyłem, że w ramionach zmieszczę cały świat,
ale przy stole zabrakło miejsca, skrzypią schody
pod ciężarem odchodzących myśli. Wracają przez chwilkę,
by na zawsze zatopić się w mroku.
Zamordowano dinozaury, a kamienie spłynęły krwią.
Nawet ogrzane ciepłem naszych rąk nie powrócą do życia.
Dwoistość natury – wielkie uczucia, wyszydzone i podeptane,
szukają ukojenia w ciernistych krzewach.
Czytanie zaczynam od nowa, łzawią mi oczy.
Codzienne rozmowy z Bogiem nie przybliżają do prawdy.
Sprzeczamy się o rzeczy nieistotne. Tacy przewidywalni.
Skamieliny, wieczorny blask ognisk, przydrożne drzewa.
Gdzieś tam, wśród nocy, płacz dziecka, gałązki bzu stukają o szybę,
niespokojnie, idzie burza.
Komentarze (9)
Bardziej podoba mi się niespokojne stukanie o szybę gałązki bzu, niż cierniste krzewy.
Chyba ciasno im razem w tym wierszu.
Ale to tylko moje odczucie.
Pozdrawiam:)
Serdecznie :)
Bardzo mi się podoba ten utwór.
Mnie akurat o dinozaurach→najbardziej, tak jakoś rzeknę. I dwa ostatnie wersy:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania