Pasożyt
Coś w środku zarzyna, zło wewnątrz uśpione
Karze wyskoczyć z klatki, sięgnąć po koronę
Łamiąc zasady, raniąc, i niszcząc
Żeby posiąść to, co niegdyś wymarzone
Od dawien, dawna czart ów do mnie mówi
Szepty jego to spazmy duszy
Żuje ją ciągle, rzadko nakruszy
Okruchy nadziei nieraz nawet zżera
Gryzie, szarpie, drapie, blask mi odbiera
Egzorcyzmy na nic, łzy ze śmiechu roni
Zaradzić nie potrafię, wszystko na marne
Chociaż zaraz, jest szansa, może imię jego zgadnę?
Jeśli wspólny język wreszcie z nim odnajdę
Zakończę męczarnie, cień duszy odsłoni
I Nareszcie będę płyną, w spokoju cudownej toni.
Komentarze (5)
No, straszna sprawa, mam kilka o podobnym charakterze. Ale nie do końca, szukanie wspólnego języka raczej nie pomoże. Dosyć nieregularne rymy nadają, dziwny wydźwięk utworowi. Ale sam symbolizm dobry, język dość bogaty. Jak z większością wierszy o takiej charakterystyce, nie do końca podpasuje czytelnikom. Dla mnie na 4 aczkolwiek z Twojej perspektywy ma prawo być nawet na 5, do utworów o tematyce swojej osoby, podchodzi się bardzo specyficznie, i słusznie. Druga osoba nigdy do końca nie zrozumie tego co czujesz.
Mnie się podobało bardzo, uważam, że jest na 5 ;)
Dziękuje za opinie : )
Jestem pod wrażeniem. Wciągnął mnie, choć ja i wiersze to inna bajka :) 5
To jakaś bestia nie pasożyt. Ty go egzorcyzmami, a on płacze ze śmiechu 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania