pastele
muzyka pogłębia bezdenność
obce uśmiechy mnożą się w lustrach
jakby żona fryzjera
podcinała gardła klientom
zagłodzony pies łasi się do nóg
jakaś kurwa przywiązała go w lesie
wkładam mu do pyska gotowane mięso
tylko tyle
zdechnie syty i spokojny
słuchawki na uszach rysują świat
mniej konkretny
Komentarze (1)
"Obce uśmiechy mnożą się w lustrach jakby żona fryzjera gardła klientom" Poniosło Cię. Nie jestem w stanie tej metafory zaakceptować. Reszta trafiona. Tendencja do odgradzania się od świata nie nowa - nie załatwia nam super dobrego samopoczucia ale na jakąś chcwilę może przynieść ulgę. To jednak tylko ułuda.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania