Październik w ogrodzie
Obwisły w ogrodzie zbrązowiałe, suche
Słoneczników głowy znużone jesienią,
Rozechwiane wichurą, sucho klekoczą
I straszą przechodnia wydziobaną szczotą.
Obmarzły petunie - to mróz ogrodnik
Ściął białym nożem wrażliwe pędy
Za zbyt późne fiolety, pakował bukiety
W bladego szronu kruche celofany
Grabimy zachłannie liściaste stosy,
Pełne przejrzałego złota drzew.
Sczeźnie w ognisku, wokół zadymi
By odgonić przyczajone robactwo
Jeszcze szeleszczą ostatnie talary,
Gdzie pod leszczyną skryte wiewióry
Bytem zmuszone, bez żadnej winy,
Twarde rozgryzać orzechów łupiny.
Komentarze (3)
13 października 2015 roku napisałam:
Ogród w październiku
Koło parkanu
Zgniłej purpury brąz
Niebieskość srebrzysta przemarznięte róże
Beztroskie jak motyl
Tylko słoneczniki wciąż na posterunku
Powinność swą pełnią ozdobiwszy ogród
Pozłociste talerze coraz szybciej krążą
By wirując nakierować się wprost ku światłu
Takie lekkie jakby nieważkie
Lśnią anielsko ich promienne twarze
Gdyż w wierszu lata
Wygaszona strofa
Czyni z nich
Niezniszczalne kwiaty
Malowniczo. Jesiennie. Tylko ta trzecia strofa coś zgrzyta. Gubi się rytm i to robactwo jakoś nie bardzo współgra z resztą obrazka. Tak moim skromnym zdaniem :) Pozdrawiam
Strofy były wymyślane oddzielnie i nie do końca ze sobą współgrają.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania