Październikowy tydzień

Budzę się ciągle tak samo


Za wcześnie 


Zbyt cicho 


Wychodzę i płaczę 


Kreuję świat w którym 


Moje teraz już nigdy nie odnajdzie 


Tego co miałem od Ciebie w ofierze


 

To hołd 


Który połączył się z przysięgą


Twoich oczu 


Włosów 


Skóry i drogi 


Którą znaliśmy na pamięć


 

Jesteś gdzieś tam 


Gdzie 
"teraz"

Jest fikcją 


Myślą nieoczywistą w której 


Dla Ciebie 


W Twojej obietnicy 


Dla niego 


Dla mnie nie 


Bo ja jestem tylko wspomnieniem


 

Liczy się wszystko to 


Na co ja liczył nigdy nie będę

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Pulinaaa 2 miesiące temu
    A nie trzeba bylo klamac :)
  • Przemkko 2 miesiące temu
    Chciałem , aby to był wiersz o wymazywaniu. Zarysować wizje człowieka, który fizycznie jeszcze jest (wychodzi, płacze), ale mentalnie już został usunięty z życia osoby, którą kochał.To ostateczne pogodzenie się z bankructwem nadziei.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania