Październikowy tydzień
Budzę się ciągle tak samo
Za wcześnie
Zbyt cicho
Wychodzę i płaczę
Kreuję świat w którym
Moje teraz już nigdy nie odnajdzie
Tego co miałem od Ciebie w ofierze
To hołd
Który połączył się z przysięgą
Twoich oczu
Włosów
Skóry i drogi
Którą znaliśmy na pamięć
Jesteś gdzieś tam
Gdzie "teraz"
Jest fikcją
Myślą nieoczywistą w której
Dla Ciebie
W Twojej obietnicy
Dla niego
Dla mnie nie
Bo ja jestem tylko wspomnieniem
Liczy się wszystko to
Na co ja liczył nigdy nie będę
Komentarze (2)
A nie trzeba bylo klamac :)
Chciałem , aby to był wiersz o wymazywaniu. Zarysować wizje człowieka, który fizycznie jeszcze jest (wychodzi, płacze), ale mentalnie już został usunięty z życia osoby, którą kochał.To ostateczne pogodzenie się z bankructwem nadziei.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania