pechowy rzut
leciałaś do mnie jak rakieta
zamarznięta i biała
szybka
rzucił cię kolega
miałem pecha
trafiłaś mnie w twarz
szkło pękło jak lód
kawałki wbite głęboko
zraniły oczy i oślepłem
leciałaś do mnie jak rakieta
zamarznięta i biała
szybka
rzucił cię kolega
miałem pecha
trafiłaś mnie w twarz
szkło pękło jak lód
kawałki wbite głęboko
zraniły oczy i oślepłem
Komentarze (8)
Znowu świrujesz...
Wiersz przeczytałem mamie, która ciekawie go zinterpretowała. Według niej podmiotem lirycznym jest nieszczęśliwie zakochany mężczyzna, którego uczucia zraniła kobieta. Jest niebezpieczna jak rzucona śnieżka. Nie świruję. Grafomanka, jak Ty odbierasz mój wiersz?
Vampire Fangs, myślałam raczej o gejowskiej miłości, skoro kolega rzucił
Grafomanka - To źle myślałaś, ale ciekawa interpretacja.
Jakby tak... Kolega rzucił, Ty wziąłeś. Ona leciała do Ciebie, na Ciebie, ale rzuciła, jak kolega ją i poleciała dalej...
Kolega rzucił śnieżką, a nie ukochanej osoby.
W wierszu chodzi o rzut śnieżką, która rozbija okulary. Jednak można mój utwór interpretować w przenośni. I to jest w poezji piękne.
Można jeszcze taką scenę... Tarzają się w śniegu, ona, w formie zabawy, rzuca w niego śnieżka, trafia w okulary, szkło się rozbija... On staje się niewidomy, ona go zostawia
Więcej dramaturgii
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania