pejzaże niekontrolowane
noc
znowu deszcz
słów prawdopodobnie ale są mokre policzki
i gdzie indziej wilgoć przecieka
podobno
kłamałaś
pod parasolami otwartej knajpy na rynku
bo właściciel zakochany
zgubił klucze
zegarek
siebie też
koty obdzierane ze skóry
protestują na myśl o siódmym życiu
jeszcze gorszym bo widać
bruk lśni spracowanym potem
będzie lepiej
Komentarze (5)
A tu pusto bo?
Boi się towarzyucho czy o co chodzi?
Już mówiłem, że często nie jestem w stanie udźwignąć słowem poparcia i wyjaśnienia, jeśli mi sięcoś podoba. Czasem fenomen tekstu jest dla mnie po prostu czymś nieodgadnionym, czymś z poza zrozumienia.
Tutaj tak jest. Czuję, że siedzi i potrafię wyszczególnić moment uderzenia:
"koty obdzierane ze skóry
protestują na myśl o siódmym życiu
jeszcze gorszym bo widać" - to mi się jawi jako nie chęć zaczynania czegoś od nowa. Znó i znów. Pzrechodzenia trudnej drogi kolejny raz.
No ale to tylko ja.
Bo może się nie podoba.
Przecież bywa i tak.
Dzięki za koment.
Czytałem już wcześniej, ale nie przebiłem się. Nie rozumiem tego wiersza, Maurycy o moich czasem mówi, że są kanciaste, tutaj ja sam czuję się jakiś zbyt kanciasty, żeby ten tekst wszedł we mnie. Odczuwam dość ponury nastrój tego utworu, ale gdybym miał coś o nim powiedzieć więcej, to nie umiem.
Bo w "białej" poezji najbardziej brnę w indywidualizm.
Tu każda przerzutnia ma swoje miejsce i czas, ale też może być niezrozumiała.
Niemniej ten rodzaj poezji jest dla mnie najbardziej indywidualny.
To moje trzecie podejście do tego wiersza i nadal nie rozumiem go, choć tytuł wiele tłumaczy. Jakby jakieś wyrwane sceny. Ale ślad zostawiam, ze byłam.
Pozdrawia.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania