Pełny ekran
Wyszłaś. Chciałaś pozbierać z ulicy płacz. Zapłakałaś sama.
Wszędzie krzyże. Duże i małe. Zrzucone z ramion tworzyły stos, by za chwilę
wybuchnąć ogniem.
Po wypaleniu nic już nie było
takie, jak przedtem. Nawet żar stłumiony, zdeptany butami.
Przystanęłaś. Przypomniała ci się droga
na Syberię i sowieckie razy. Do krwi,
ostatniej.
Powtarzałaś, że Bóg wtedy spał,
inaczej z nieba spływałyby łzy, by goić rozdarcia.
Dlatego poszłaś na Golgotę, musiałaś
zobaczyć.
Nocą wszystkie ogrody wyglądają tak samo. Jedynie w dzień ślady prowadzą do grobów.
Cichych jak modlitwa za kolczastymi drutami,
z napisem w obcym języku.
Małe krematoria, o które tak łatwo
się potknąć. I zostać za murem, gdy czas
zatańczy na linie.
Komentarze (26)
Więc albo się domyślisz, albo pozostaniesz w niewiedzy ha, ha
pozdrawiam
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Nie brak emocji i religijnych odniesień.
Malownicza oprawa i ważna treść.
Ciekawe zestawienie uczuć z...
...to już wiesz ?
Pozdrawiam!
Pozdrawiam.
„Powtarzałaś, że Bóg wtedy spał, ”
Myślę, że wtedy Bóg niósł ją na plecach, bo na ziemi nie było śladu jej stóp.
*****
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania