Pępek ulicy
O! Ta to ma znów szczęście,
zaprosiła się na zaplecze restauracji,
pogoniła kota. Szybsza.
Mieszka jedną aleję dalej. Zamelinowana.
Moją w zeszłym roku zlikwidowali
i tak się miotam, pozbieram kilka kartonów.
Popatrzę. Nieraz potelepię, gdzieżby tam z zimna.
Ogólnie to nie jest źle, bo i łaźnia w pobliżu,
lecz kto by z niej korzystał tylko problem.
Wiesz! Na perfumy trza wydać,
a te kilka groszy to na podtrzymanie ciepła.
W sumie to mam spokój, bo widzisz, teraz
za ludźmi cień nie nadąża, powiedzieć
tylko potrafią biedny, znów sztywny.
Jaki tam ze mnie sztywniak.
Gibki jestem.
Komentarze (18)
Nie czaję zupełnie tego wiersza.
Betii wiersz jest o bezdomnym ... :)
Ciekawe ?
Dzięki
Świetny, tytuł mnie przyciągnął i nie żałuję ?
Miło mi
Nie ma się co rozpisywać - świetny.
Nienachalnie i metaforycznie wplecione stany i sytuacje bezdomnego.
Z doskonałą puentą. :)))
Jejku, liczę się z Twoim zdaniem :) Dziękuje
To myśli ogółem zebrane, czy miałaś "model'?
Bo bardzo wiarygodnie wyszło.
Dobre pisanie.
Dzięki, moja myśl ale tez z obserwacji :)
Jeśli o bezdomnym, to tytuł jest kapitalny.
Miło
Witaj, kochana Zingaro, przypadkowo odnalazłam Twój wiersz, w swoim przesłaniu tak bliski mojemu sercu :) Najserdeczniej Cię ściskam i pięknie się kłaniam :-) Jędza befanija :-)))
Ja Ciebie tez pozdrawiam miła, nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, ostatnio myślałam o Tobie :) buziaki
Zingaro→Tak niby ''prosto napisany'', ale zawiera tak mimo wszystko tak wiele... że na Tak!→Pozdrawiam:)→5
Dziękuję:) miło
? jest dobrze
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania