perfidło
wyprzedziłaś słońce, bo niósł cię oddech,
podobnie otwiera się usta. zmięty sopel lodu, może wagon
z psami, pełnymi kości i znieczulenia. słyszysz
szczekanie - jest niczym alarm albo brzęczenie muchy.
ciepły, wręcz matczyny podmuch zimna pobudza obrazy.
jesteś tu jeszcze,
więc wyobraź sobie pierścienie uwięzione na przydługim palcu,
tysiące pierścieni. wyobraź sobie palec zakleszczony w obręczach,
tak, że nie wiadomo, kto jest czyim oprawcą,
mleko skroplone na sutkach, gotowe by oddać się podróżom.
biel jest zmęczeniem poprzedniego stulecia, stukotem dziąseł
rozłożonym równomiernie na brzegach aureoli. wsłuchaj się w
rozkładanie rąk, ono roztrwoni czas i odejdzie precz tam,
gdzie nie ma już nic do dodania.
Komentarze (6)
Ale odlotowo surrealny wiersz! XD
✈️ ✈️ ✈️ ✈️ ✈️, pozdrawiam ?
Dziękuję bardzo!
Doceniam wizje malarza*, ale jak dla mnie za bardzo zmetaforyzowany.
Ok rozumiem.
Bardzo fajny wiersz. Wątpliwości mam jedynie do ''ciepły, wręcz matczyny podmuch zimna''. Matka kojarzy się jedynie z ciepłem i miłością, skąd więc ten ''matczyny podmuch zimna''? Można zrezygnować z zimna i wtedy obraz będzie miał sens.
W pierwszym wersie bez ''twój''. Niósł cię oddech, wiadomo że twój, zbyteczne dopowiedzenie. Można też zrezygnować z innych dopowiedzeń np. przydługi palec, po prostu palec.
Ogólnie ładnie namalowany słowami obraz. 5
Z tym "Twój" się zgadzam, już usuwam. Dzięki za zajrzenie i ocenę. Z matczynym to oczywiste co mówisz, no ale tak to czułem w tym wierszu... Przydługi zostanie. Pozdrawiam!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania