Perła-Łza Bogini [fragmęcik]

Płomienie świec zamigotały i lekko przygasły jakby przykryte niewidzialnym kloszem gdzie pomału

zaczynało brakować tlenu. Woda w wannie zalśniła srebrzyście. Wzrok mi się mąci, zastanawiała się, a przecież nie wypiła nawet całego kieliszka. Próbowała

podnieść się z wody; ale coś jakby niewidzialne dłonie złapały ją za ramiona i wcisnęły w głąb wanny. Chciała krzyczeć ale z otwartych ust nie wydobył się

nawet najcirzszy szept. Woda lśniła coraz jaśniej a na powierzchni; na wysokości kolan utworzył się lej. Pięknie; zginę jak bohaterka taniego horroru klasy B.

Między piersiami, tam gdzie spoczywała perła po babci poczuła żar. Klejnot pulsował w rytmie pobudzonego przerażeniem serca. świat zniknął

Aria spadała a w zasadzie nie spadała tylko tonęła bo ciemność która zciongała ją w dół była wilgotna i oleista. Znikąd nie dobywał się nawet najcirzszy dżwięk

tak że słyszała a może tylko czuła bicie swojego serca. Zastanawiała się czy tak właśnie wygląda nicość. Nie było ani zimno ani ciepło. Opadała coraz niżej.

Ze zdumieniem odkryła że jeśli znajduje się w jakiejś cieczy to nie potrzebowała powietrza, nawet kiedy otwierała usta substancja nie dostawała się do gardła,

nie zalewała płuc. Dobry Boże, jeśli śnie pozwól mi jak najszybciej obudzić się z tego koszmaru, modliła się. Przyrzekam że będę lepszym człowiekiem; wyleje całe

czerwone wino jakie mam w domu; pozbędę się wszystkich erotycznych scen z moich książek; a nawet zacznę pisać bajki i czytać je dzieciom w szpitalach. Niestety

żadna niebiańska siła nie przystała na oferty Ari i kobieta nadal zanurzona w niedającej się przeniknąć czerni opadała. Jeśli nadal będę kierować się w dół rozmyślała wreszcie

natrafię na jakieś dno. Tymczasem czas płyną; a mogły to być minuty jak również godziny a żadnego oparcia dla stup jak nie było tak nie było. Perła na łańcuszku

znowu rozgrzała się a potem zabłysła delikatnym kremowym światłem. Coś otarło się o biodro Ari a póżniej zaczeło pchać ją do przodu. Nerwowo obróciła głowę

żeby sprawdzić co to tyle że w ciemności za jej plecami nie można było dostrzec niczego. Spokojnie Świetlista, niedługo będziesz wolna, usłyszała chór szeptów.

Głosiki były piskliwe, jakby dziecięce,rozradowane. Opadanie ustało, teraz płynęła do przodu. Stworzenia rozmawiały między sobą a ona słyszała ich głosy

w głowie, coś o niespodziance i zdumieniu ale nie zastanawiała się długo o co im może chodzić bo gdzieś daleko przed sobą coś wreszcie zobaczyła. Niebieskie

okienko z początku niewielkich rozmiarów stopniowo przybierało kształt drzwi, bramy garażowej a wkońcu majestatycznych wrót, i właśnie przez te wrota została

gwałtownie przepchnięta. Była zdumiona gdy poczuła w ustach smak słonej wody. Gdzieś ponad nią przez tafle wody przebijały się promienie słoneczne. Kilka

energicznych wymachów ramion i głowa Ari znalazła się nad powierzchnią. Dosyć daleko na zachód od miejsca w którym się wynurzyła majaczył pas suchego

lądu. Oszacowała odległość i w duchu podziękowała rodzicom że w dzieciństwie z maniakalnym prawie uporem wysyłali córkę na zajęcia z pływania.

Popłynęła żabkom. Im bliżej brzegu była tym więcej szczegółów mogła dostrzec i jednego była pewna, Międzyzdroje to to na pewno nie były. Woda była tu zbyt

przejrzysta, piasek na plaży za bardzo jasny a pas zieleni za nim był zbyt soczysty i nigdzie jak okiem sięgnąć żywego ducha. Obok Ari przepłynęła ławica kolorowych

rybek jakich nie widziała nawet w telewizji. Brzeg był już blisko, i całe szczęście bo ręce kobiety zaczynały omdlewać z wysiłku. Obróciła się na plecy i pozwoliła by fale

wypchnęły ją na piasek. Na czworaka uciekła poza zasięg fal i położyła się żeby odsapnąć. Odpocznę chwile na tym cudnym słoneczku a póżniej poszukam pomocy i

i czegoś do ubrania, układała plan. Po kilku minutach powieki jednak jej opadły i Aria usnęła.

 

Mężczyzna w wieży zamyślony mechanicznie głaskał się po długiej siwej brodzie. Przepowiednia zaczęła się spełniać. Stare woluminy dokładnie wskazywały czas.

Zaczęło się. Docierały do niego coraz to nowe sygnały. Nikt poza nim nie wiedział, i dobrze. Koścista dłoń upstrzona starczymi plamami zastukała w skórzaną

okładkę księgi. On zadecyduje czy Ell będzie krainom mlekiem i miodem czy krwią płynoncą

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • KarolaKorman 25.02.2015
    Fragmencik się pisze, edytować się nie da niestety :(
  • NataliaO 26.02.2015
    Nawet ładne. 4:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania