Perła - Łza Bogini [fragment 3]

Nie zsiedli jeszcze z grzbietów olbrzymich rumaków a już w ich stronę

pędziła tęga kobieta w białym fartuchu na czarnej sukni. Pokłoniła się i oświadczyła.

- Panienko przyszła wiadomość od waszej matki- pogrzebała w kieszeniach fartucha i wyciągnęła przed siebie zapieczętowaną kopertę.

Podczas gdy stajenny odprowadzał konie a Elisabet czytała wiadomość, starsza kobieta zerkała ciekawie na Arie.

- Olafie, Janie kim jest to nieszczęsne stworzenie które z sobą przywieżliśię?- zapytała mężczyzn i pisarka w końcu dowiedziała się jak majom na imię

-Tom LEIDI spotkaliśmy na plaży- krótko wyjaśnił ten młodszy, o łagodniejszej twarzy choć ton i nacisk na słowo leidi świadczyły że wcale łagodny nie był.

Kobieta lekko zbladła i zrobiła krok w tył.

- Wybaczcie Pani- wymamrotała

Aria uśmiechnęła się do niej lekko, uspokajająco. Elisabet starannie złożyła arkusik.

-Adelo, Pani wróci dopiero jutro- złapała Arie za rękę i poprowadziła w kierunku szerokich schodów. Podkasawszy lekko dół sukni obróciła się jeszcze do starszej służącej

-Poślij kogoś po medyka, bo nasz gość nie mówi i możemy potrzebować eliksirów.

Eliksirów? No i super. Napojom mnie eliksirami na wymyśloną chorobę gardła. Trudno, żeby tylko w środku nie było żabich oczek i ogonków traszki. Na samom myśl

wzdrygnęła się z obrzydzeniem.

- Choć, trzeba Cię wykąpać i nakarmić. Jak zaraz nie zmyjemy tej soli ze skóry to dostaniesz podrażnień- przemawiała do niej łagodnym głosem jak do przybłąkanego

szczeniaczka. Nasuwało się pytanie dlaczego sama zajęła się przybłędom zamiast zostawić to służbie. Może po prostu się nudziła?

Po przekroczeniu progu Aria nie miała czasu na podziwianie marmurowych posadzek ani pięknych drewnianych mebli bo Elisabet z siłom tornada przeciągnęła ją przez

hol i dalej po schodach na piętro. Dyskretnie, w stosownej odległości podążały za nimi dwie młode służące. Elisabet stanęła pod jednymi z długiego szeregu drzwi.

-Srebrna komnata- oznajmiła z szelmowskim uśmiechem- myślę że Ci się spodoba.

Cóż, miała rację na sto procęt. Pokój był prześliczny, dwa olbrzymie wykuszowe okna, parapety wyścielane srebrnymi poduszkami; szafa, sekretarzyk; niewielki stoliczek z krzesłami

i sedno programu, podwójne łoże z kolumienkami. prawdziwa komnata dla księżniczki. Nadal stała w progu karmiąc oczy widokiem podczas gdy służące przemkneły żywo

do środka i zakrzątneły się przygotowując komnatę dla gościa. Jedna rosśćeliwała łoże, druga otworzyła zakamuflowane w ścianie drzwi i zniknęła w środku. Elisabet stała

po środku wydając polecenia jak generał na polu bitwy. Po chwili Aria została zaprowadzona do pomieszczenia ukrytego w ścianie, i tu przeżyła kolejny szok widżąc toaletę.

Mając w pamięci wioskowe chaty jak ze skansenu spodziewała się drewnianej bali z wodom i nocnika. Nic bardziej mylnego. Pomieszczenie wyłożono kafelkami; po środku

królowała wanna a w zasadzie prawie basen wmurowany w podłogę, z mosiężnego kranu płynęła ciepła woda. Była też najprawdziwsza w świecie toaleta i wysokie lustro w ozdobnej

ramie. Tam właśnie Aria skierowała się w pierwszej kolejności. Ze szklanej tafli patrzyła dobrze jej znana twarz i tylko ponad brwiami po środku czoła pyszniła się perła po

babci w tajemniczy sposób spojona ze skórom.

- Wiem, wiem-mylnie zinterpretowała jej zdumieńę Elisabet- wszystkim się zajmiemy. Choć, pora na kąpiel

Nadzieja na to że choć w tu zostanie sama okazała się płonna, bo dziewczęta odebrały jej pelerynę i po schodkach sprowadziły do baseniku. Elisabet w tym czasie przyniosła

mały stołeczek i przycupnęła obok.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Angela 27.02.2015
    Drodzy Czytelnicy,bardzo proszę o kąstruktywnom krytykę: co poprawić, co zmienić? poza ortografią bo to wiem :]
  • BreezyLove 27.02.2015
    Jak dla mnie jest ok :) Szkoda tylko, ze krótkie. 4
  • Angela 27.02.2015
    Dzięki; będzie więcej. zakładam że jakieś 300 stron:]

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania