Peron

przesiadka w Warszawie

w środku brzydkiej zimy

 

facet biegający z piwem po peronie

mokre nogawki za dużych już jeansów

brudne okna w przedziale

i smak niedobrej kawy

 

nocą Warszawa jest jakby nie taka

powtarza mi złośliwie że to nie moja stacja

 

marznę w środku nocy

ale już nie płaczę

 

jeszcze dwa miesiące

i poznam twoje imię

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • zardak 2 mies. temu

    dobrze! było dobrze, dopóki w dwóch ostatnich wersach nie weszłaś w wyłączającą intymność, ale, myślę teraz też dobrze, bo możeś brzemienna i za dwa miesiące rozwiązanie
    nie wiem, odwołujesz się do konkretu...,jakkolwiek, napisałaś poruszająco

  • Evie 2 mies. temu

    Dziękuję za komentarz! Cieszę się, że początek i ogólny klimat wiersza tak dobrze do Ciebie trafiły. Co do puenty — interpretacja bardzo kreatywna, choć intencja była zupełnie inna: chodziło po prostu o wyczekiwanie na kogoś, kogo mam dopiero poznać.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania