Zerka↔Jakby rakieta utkana e skutków tekstu Twego, przeleciała nisko nad peronem, omiatając oczekujących, swoim gorącym tchnieniem. Aż sobie wyobraziłem, taką sytuacje. Ciebie nikt nie podrobi, w tego typu ciągu zaczerpniętych z życia, myśli:)↔Pozdrawiam?:)
Dekaos Ten peron ma panoramę na miasto, pod nim ciągnie się ulica, i centralnie wschodzi słońce. Tam był przedziwny wał z chmur, czerwonych jak dno ogniska. ?
Lubię to miejsce, mam kilka minut na zapiski i tak wychodzi z danej chwili mini eksperyment.
Tytuł tak trudny do wymówienia, że wydaje się być wybrakowany. O ile lepiej brzmiałby taki: Peron mrrr.
Niestety wiersz nie jest mruczanką i ta twardość, wybrakowanie, niepełność, i trudność w wypowiedzeniu pasuje do strasznej treści, strasznych obrazków.
Trzy Cztery Peton bez określonego nr. :) Jest to cykl zapisków i już nie pamiętam który, stąd brak tego numeru.
Obrazki są straszne, ale ja mam zdolność do przesady. ?
Dzięki za odwiedziny ?
Ja to odbieram jako metaforę nieładu, konfuzji, zamieszania, bo jak w samym tytule: peron to określenie niejednoznaczne; ważny jest tor, z którego odjeżdża pociąg.
Pamiętam kiedyś na stacji w Koszalinie z jednego peronu odjeżdżały w różnych kierunkach dwa pociągi — wskoczyłem w biegu do tego co nie trzeba i po godzinie jazdy zamiast w Słupsku, znalazłem się Białogardzie. Na szczęście udało mi się przekupić konduktora pętami kiełbasy uwędzonej przez moich dziadków, żeby nie wlepił mi kary.
Narrator Ja raz miałam taką sytuację w nocnej podróży z Poznania do Wrocławia. Wysiadłyśmy z koleżanką o jedną stacje za wcześnie, bo się nam wydawało, że to już stacja główna. Później zdążyłyśmy wrócić do tego samego pociągu. ?
Był niezły chaos, bo nie byłyśmy pewne, czy dobrze wsiadłyśmy. Zapytałyśmy konduktora, a on skłamał, że jedziemy do Poznania z powrotem. Tak się zdenerwowałam, że kazałam mu zatrzymać pociąg. Śmiał się później, że nie można spać w czasie podrórzy i sobie żartował z nas. ? Podróże to też przygody nie do końca planowane. ?
Komentarze (10)
Lubię to miejsce, mam kilka minut na zapiski i tak wychodzi z danej chwili mini eksperyment.
Niestety wiersz nie jest mruczanką i ta twardość, wybrakowanie, niepełność, i trudność w wypowiedzeniu pasuje do strasznej treści, strasznych obrazków.
Obrazki są straszne, ale ja mam zdolność do przesady. ?
Dzięki za odwiedziny ?
Pamiętam kiedyś na stacji w Koszalinie z jednego peronu odjeżdżały w różnych kierunkach dwa pociągi — wskoczyłem w biegu do tego co nie trzeba i po godzinie jazdy zamiast w Słupsku, znalazłem się Białogardzie. Na szczęście udało mi się przekupić konduktora pętami kiełbasy uwędzonej przez moich dziadków, żeby nie wlepił mi kary.
Chaos i kiełbasa rządzą światem. ??
Był niezły chaos, bo nie byłyśmy pewne, czy dobrze wsiadłyśmy. Zapytałyśmy konduktora, a on skłamał, że jedziemy do Poznania z powrotem. Tak się zdenerwowałam, że kazałam mu zatrzymać pociąg. Śmiał się później, że nie można spać w czasie podrórzy i sobie żartował z nas. ? Podróże to też przygody nie do końca planowane. ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania