Perypetie Gustawa-Konrada, czyli karykatura głównego bohatera III części Dziadów

AKT II SCENA V

 

Bohaterowie:

 

Konrad, Matka, Ojciec, Pan Ćwirek

 

(Kolacja w domu Konrada. Konrad je mięso, podczas gdy Pan Ćwirek skubie jego chleb. Matka szturcha Ojca w bok, żeby ten zaczął mówić.)

 

Ojciec:

 

(Patrzy na syna, jedzącego ze smakiem udko kurczaka.)

 

Gustawie, razem z twoją matką uznaliśmy, że czas najwyższy abyś podzielił się swoim geniuszem z szerszym gronem osób.

 

Konrad:

 

(Natychmiast unosząc wzrok, żeby spojrzeć na ojca. Uradowany, zapomina przypomnieć o zmianie swojego imienia.)

 

Brawo, ojcze! Nareszcie pojęłeś jak wyjątkowej duszy dałeś życie!

 

(Zaczyna planować. Podekscytowany.)

 

Mój wielki plan uratowania tego splugawionego świata jest prosty, ojcze. Musimy spalić grzech!

 

(Uderza pięścią w stół.)

 

Teraz, kiedy nareszcie mam cię po swojej stronie, właściwej stronie, ojcze, czas wdrożyć ten plan w życie. Ojciec podpali wschód, a ja zachód! Mamusia może zacząć od południa, a Pan Ćwirek weźmie północ. W ten sposób otoczymy zło z każdej strony i wytępimy je za pomocą świętego płomienia!

 

(Unosi pięść, oczy błyszczą determinacją.)

 

Ojciec:

 

(Patrzy na syna jak na obłąkanego.)

 

Co żeś sobie znowu w tej swojej pustej łepetynie ubzdurał?!!!

 

(Poczerwieniały na twarzy ze złości krzyczy głośno.)

 

Spalić miasto ci się tym razem zachciało?! Może od razu wyrżnąć wszystkich w pień?!

 

Konrad:

 

(Urażony.)

 

Ojciec, nic nie rozumie!

 

(Wstaje, obalając krzesło i uderzając otwartymi dłońmi o blat stołu.)

 

Zło bierze się z rzeczy materialnych! Żeby wyplenić zło, trzeba najpierw wyplenić materialność!

 

Ojciec:

 

(Podnosi się, górując nad synem.)

 

Powiedz to swojemu łóżku na górze, z którego ciężko ci się zwlec! Gdzie będziesz spać jak se dom spalisz!

 

Konrad:

 

Nasz dom jest na uboczu! Spalimy tylko centrum!

 

Ojciec:

 

(Patrzy na syna w ciszy. Dolna powieka drga nerwowo. Nareszcie.)

 

Won mnie pokoju!

 

(Wskazuje palcem na drzwi.)

 

A w poniedziałek jedziesz do szkoły wujka Władka w Warszawie na resocjalizację tego zakłutego łba!

 

Konrad:

 

(Zrozpaczony.)

 

Ale...

 

Ojciec:

 

(Przerywa.)

 

Won!

 

(Konrad obrażonym krokiem wychodzi, Pan Ćwirek dalej skubie jego pajdę chleba.)

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania