Pętla Cieni
I. Zbrodnia w Szkle
Paryż, wymiar Alfa-0. Deszcz nie tyle padał, ile wisiał w gęstym, neoniwym powietrzu.
Inspektor Victor Vane stał nad ciałem ministra sprawiedliwości. Zwłoki leżały na dywanie z jedwabiu, ale nie było krwi. Głowa ministra została zastąpiona szklaną kulą wypełnioną mętną wodą, w której pływała mała, żywa ryba. Na ścianie nad ciałem wypalono lasera symbol: odwróconą pętlę Möbiusa.
– Julian Vance – mruknął Vane, zapalając taniego papierosa. – Robi się coraz bardziej ekscentryczny.
Julian Vance nie był zwykłym przestępcą. Był architektem nielegalnych „Przejść” – genialnym fizykiem, który po seryjnych morderstwach i defraudacjach zyskał miano Krawca. Przycinał rzeczywistość według własnego uznania, uciekając wymiarom sprawiedliwości zanim ktokolwiek zdążył zabezpieczyć ślady.
Gdy Vane zbliżył się do zwłok, z kieszeni płaszcza zabitego dobiegł tykający dźwięk. Inspektor wyciągnął mosiężny chronometr. Wskazówki pędziły wstecz. Sekundę później przestrzeń w kącie pokoju zaczęła się roztapiać, przypominając płynne srebro.
Vane nie wahał się ani chwili. Wyciągnął ciężki rewolwer dostosowany do strzelania ładunkami zakłócającymi materię i wskoczył w wyłom zaraz za uciekającym mordercą.
II. Miasto bez Słońca
Wpadł na beton spowity żółtawą mgłą. Wymiar Beta-4. Świat, w którym słońce zgasło sto lat temu, a ludzkość żyła w gigantycznych, podziemnych ulu-miastach napędzanych parą i ropą.
Vane podniósł się z ziemi, czując w ustach posmak siarki. Dookoła kręcili się ludzie z żelaznymi maskami na twarzach. Na murze obok wisiał plakat propagandowy – i wtedy Vane zesztywniał.
Na plakacie widniała twarz... Juliana Vance’a. Ale nie jako ściganego przestępcy.„Julian Vance – Generał Protektor. Twój obrońca przed Mrokiem.”
– Co jest, do diabła...? – wyszeptał inspektor.
Zanim zdążył przeanalizować sytuację, z zaułka wypadło dwóch ludzi w ciężkich pancerzach z emblematem odwróconej pętli.
– To on! Szpieg z Góry! – krzyknął jeden i otworzył ogień.
Vane dopadł do osłony z rdzawych beczek. Vance w tym świecie nie był uciekinierem – był władcą. Wykorzystał swoją wiedzę z wymiaru Alfa, by stać się dyktatorem w wymiarze Beta. Ale dlaczego zabił ministra w Alfa-0? Czy chodziło o zwykłą zemstę, czy o coś więcej?
Strzelanina w zaułku przyciągnęła uwagę lokalnej podziemnej gildii. Z kanałów wyłoniła się kobieta w obdartym płaszczu z mechanicznym okiem. Miała na imię Lyra i – jak się okazało – przewodziła ruchowi oporu.
– Jeśli szukasz Generała, jesteś albo szaleńcem, albo jego kolejnym widmem – powiedziała, rzucając granat dymny, który dał im czas na ucieczkę.
III. Ukryta Prawda
W kryjówce rebelii Vane poznał zatrważający szczegół. Vance nie podróżował między światami przypadkowo. On je zszywał.
– Każde Przejście, które otwiera, osłabia tkankę międzywymiarową – wyjaśniła Lyra, pokazując Vane’owi skomplikowane mapy fizyczne. – On nie ucieka przed tobą, inspektorze. On zostawia za sobą ślad. Zabił ministra w twoim świecie, bo ten odkrył, że Vance buduje „Wielką Igłę” – urządzenie mające połączyć wszystkie wymiary w jeden, oddając mu absolutną władzę nad czasem i przestrzenią.
Wtedy Vane połączył kropki. Minister nie został zabity przez przypadek. Ryba w szklanej kuli na miejscu zbrodni... To nie był ekscentryczny podpis. To była współrzędna. Wymiar Gamma-9. Świat całkowicie zalany oceanem.
Vance musiał tam być, by aktywować drugi węzeł Igły.
Z pomocą Lyry i jej skradzionego stabilizatora cząstek, Vane otworzył kolejną szczelinę i skoczył w otchłań.
IV. Ocean Widm
Gamma-9 powitał go szumem fal i zapachem soli. Vane wylądował na stalowej platformie wiodącej do samotnej wieży wyrastającej z bezkresnego, czarnego oceanu. Szalał sztorm.
Na szczycie wieży, przy pulsującym niebieskim światłem rdzeniu, stał Julian Vance. W ręku trzymał detonator cząsteczkowy.
– Spóźniłeś się, Victorze – krzyknął Vance przez ryk wiatru. – Albo przyszedłeś w dokładnie właściwym momencie. To zależy od punktu widzenia.
Vane powoli wyciągnął broń, celując w pierś antybohatera.
– Koniec zabawy, Vance. Zabiłeś pięć osób w Alfa, stworzyłeś reżim w Beta i zamierzasz zniszczyć granicę między światami. Zdejmij rękę z detonatora.
Vance zaśmiał się – cicho, melancholijnie.
– Ty naprawdę niczego nie rozumiesz, prawda? Kto ci powiedział, że zabiłem ministra?
– Widziałem ciało. Twoje znaki. Twoje Przejście.
– Minister chciał zamknąć granice wymiarów, bo wiedział, co nadciąga z Przełęczy – powiedział Vance, robiąc krok w stronę Vane’a. – Zabiłem go, bo był zdrajcą. Sprzedał nasz wymiar Istotom z Pustki. Woda w jego głowie? To był jedyny sposób, by powstrzymać pasożyta, który kontrolował jego mózg!
Vane zawaahał się. W jego głowie pojawił się zamęt.
– A reżim w Beta?
– Uratowałem tych ludzi przed zamarznięciem! Stworzyłem twardą ręką ład, żeby przeżyli! Pętla Möbiusa to nie symbol zbrodni, Victorze. To symbol ochrony. Ja nie niszczę światów... Ja je łączę, żeby stawiły opór temu, co nadchodzi.
V. Ostatni Zwoje Intrygi
Vane stał na krawędzi platformy, trzymając broń. Sztorm przybierał na sile. Z nieba zaczęły spadać czarne, lepkie krople – deszcz Pustki.
Vance nie był szalonym mordercą. Był zdesperowanym fanatykiem, który poświęcił swoją moralność, by stać się potworem w oczach ludzi, jeśli tylko miało to ocalić egzystencję.
– Mój stabilizator zamknie szczeliny – powiedział Vance, wyciągając do detektywa dłoń. – Ale potrzebuję kogoś po drugiej stronie. Kogoś, kto strzeli w rdzeń, gdy ja przejdę na drugą stronę Pustki. To misja samobójcza, Victorze. Dla jednego z nas.
Vane spuścił broń. Na jego twarzy pojawił się gorzki uśmiech.
– Mój przełożony w Paryżu... Ten, który dał mi ten nakaz aresztowania...
– Sam był zainfekowany – dokończył Vance. – Wysłał cię za mną, żebym nie zdążył domknąć pętli.
Vane spojrzał na pulsujący rdzeń na szczycie wieży, a potem na czarne niebo, z którego zaczęły wyłaniać się gigantyczne, nieokreślone kształty.
– Nie cierpię deszczu – mruknął detektyw, odbezpieczając rewolwer i celując w rdzeń urządzenia. – Skacz, Vance. A ja dopilnuję, żeby nikt za tobą nie poszedł.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania