Pewnego dnia napiszę wiersz o niemiłości
O tym że pamiętałeś kupić mi pastę do zębów. O poduszcze którą przywiozłam i zostawiłam samą sobie. Ani jedna łza nigdy jej nie dotknęła. Potem nie mogłam mówić. Wszystko zamykał lęk nadmierności. Nie mogłam iść przed siebie - tylko do sklepu. W sklepie były bułki. I tak kupiłam to co niepotrzebne. Ucząc się braku tolerancji. Dla siebie, dla ratunku w modlitwie a i tak uwierzyłeś moim słowom. Pamiętam jedno zdarzenie. To nie byłeś ty. On kopnął naszego psa bo nie był posłuszny a Bóg patrzył i ja patrzyłam. I nie odeszłam na swoje miejsce. Wiem że truję swój organizm lekami nowej generacji. Spokój wykupiony na receptę aby nie przeszkadzać innym żyć albo żeby w ogóle żyć. I nigdzie nie ma prośby. Tej białej brzozy pośród czarnych oliwek. Bo nie wolno prosić o więcej niż możesz dostać.
Ustalasz granicę między rzeką a oceanem. Rzeka rwie nurtem. Uderza w skały i kruszą się wszystkie wiosny. Spalone upałem od ostatniego słowa którego nie powinnam wypowiedzieć.
Dziękuję za wszystko kochanie.
Komentarze (4)
No super ale chyba " nie dotknęła"
Tak myślałam ale błędy czasem są potrzebne.
To dziękuję czasami jest ironiczne ot taka prawda. Moja prawda.
Ciekawie ujęty temat miłości, tak przekornie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania