Pewnego dnia napiszę wiersz o niemiłości
O tym że pamiętałeś kupić mi pastę do zębów. O poduszcze którą przywiozłam i zostawiłam samą sobie. Ani jedna łza nigdy jej nie dotkła. Potem nie mogłam mówić. Wszystko zamykał lęk nadmierności. Nie mogłam iść przed siebie - tylko do sklepu. W sklepie były bułki. I tak kupiłam to co niepotrzebne. Ucząc się braku tolerancji. Dla siebie, dla ratunku w modlitwie a i tak uwierzyłeś moim słowom. Pamiętam jedno zdarzenie. To nie byłeś ty. On kąpnął naszego psa bo nie był posłuszny a Bóg patrzył i ja patrzyłam. I nie odeszłam na swoje miejsce. Wiem że truję swój organizm lekami nowej generacji. Spokój wykupiony na receptę aby nie przeszkadzać innym żyć albo żeby w ogóle żyć. I nigdzie nie ma prośby. Tej białej brzozy pośród czarnych oliwek. Bo nie wolno prosić o więcej niż możesz dostać.
Ustalasz granicę między rzeką a oceanem. Rzeka rwie nurtem. Uderza w skały i kruszą się wszystkie wiosny. Spalone upałem od ostatniego słowa którego nie powinnam wypowiedzieć.
Dziękuję za wszystko kochanie.
Komentarze (1)
No super ale chyba " nie dotknęła"
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania