Pewnej nocy.
Noc cicha, w oknie żaluzja dzieli ją w poprzek.
Wdech, wydech,
Wdech, wydech, następuje dłuższa przerwa.
Oczy nic nie widzą,
mózg tworzy obrazy, jeśli je tworzy.
Przerwa się wydłuża.
Nagły zryw. Klatka podrywa się.
Świeży powiew wraca do płuc,
wypełnia je na nowo.
Co jest? Gdzie byłem?
Długo to trwało?
Czemu telewizor ma czarny ekran?
Czemu nie gra w nim żadna nuta?
Ta scena powtórzy się jeszcze przez trzy noce.
Potem to się skończy.
Na łóżku ciało będzie sztywne.
Przyjdzie lekarz, zrobi wywiad, stwierdzi śmierć.
Panowie zapakują ciało w czarny worek,
zasuną zamek.
Pogrzeb, płacz rodziny nad mym ciałem.
Żegnaj świecie.
Wszystko co tu miałem zostało.
Witaj nowa drogo.
Czy masz coś dla mnie?
Komentarze (2)
W nieodpowiednim momencie go przeczytałam.
.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania