Pewnej nocy.
Noc cicha, w oknie żaluzja dzieli ją w poprzek.
Wdech, wydech.
Wdech, wydech, następuje dłuższa przerwa.
Oczy nic nie widzą,
mózg tworzy obrazy, jeśli je tworzy.
Przerwa się wydłuża.
Nagły zryw. Klatka podrywa się.
Świeży powiew wraca do płuc,
wypełnia je na nowo.
Co jest? Gdzie byłem?
Długo to trwało?
Czemu telewizor ma czarny ekran?
Czemu nie gra w nim żadna nuta?
Ta scena powtórzy się jeszcze przez trzy noce.
Potem to się skończy.
Na łóżku ciało będzie sztywne.
Przyjdzie lekarz, zrobi wywiad, stwierdzi śmierć.
Panowie zapakują ciało w czarny worek,
zasuną zamek.
Rozpakują na jasnym stole.
Kremacja. Pogrzeb.
Ktoś wie co dalej?
Komentarze (6)
Mocny początek. Wdech, wydech i ta coraz dłuższa przerwa naprawdę trzymają. Najsłabsze dla mnie: worek, pogrzeb i "żegnaj świecie".
Dziękuję za podzielenie się przemyśleniami.
Miałeś rację co do końcówki nie pasowała. Zmieniłem. Pozdrawiam :)
Kurczę
W nieodpowiednim momencie go przeczytałam.
.
Mam nadzieję że już lepiej :)
RGorecki może być
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania