Pianino
Za drzwiami, siedzi ona przy pianinie.
Gra pięknie, dotykając wszystkie linie.
Słyszę ją o tu, za drzwiami.
Jest blisko, zaraz za drzwiami.
Gra samotnie w tym pokoju.
Jest sama, w pełnym spokoju.
Otwieram drzwi i słyszę krzyk.
Widzę ją i jej głośny krzyk.
Na mój widok przestaje grać,
Teraz siedząc, cicho łka.
Przepraszam o pani, to z miłości! -
Mówię do niej pełen żałości.
Proszę grać dalej, jak gdyby mnie tu nie było.
Proszę ją dalej, jak gdyby jej ciało nie krwawiło.
Powiedziałem w ten matce o swoich przewinieniach.
Ta utkwiła mnie daleko we własnych więzieniach.
Kiedy ja nie wiedziałem, nie myślałem o dalszych zmartwieniach!
A ona dalej siedzi nieruchoma za drzwiami, za pianinem.
Raczy drewnianą podłogę swoim własnym, czerwonym winem.
Tylko ja pamiętałem o damie.
Tylko ja podziwiałem jej granie.
I tylko ja za to cierpieć mogę.
Ja, który nie prosił nigdy nikogo o przestrogę.
To ich wina, nie moja, przysięgam!
Nie mogę być winien rodziców fałszywych przysięgań.
O ich zobowiązaniach i prawidłowym wychowaniu syna.
Popełnili błędy, widać to w moich poczynach.
Czyż nie mam racji, moja damo?
Bo ten czyn z miłości postąpiono!
Powtarzam się raz drugi, by kobieta usłyszała me trwogi.
Lecz ta zdechła już leży, przy krwi bordowej strugi.
Komentarze (10)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania