piaskowa mama
mogłabym zapleść was w dłoniach
kruchość umocnić wzruszeniem
i patrzeć
albo zbudować fortece
trzymać za murem
za fosą
straszyć smokiem
złą czarownicą
zamiast tego schnę na słońcu
wiatr porywa ziarnko
po ziarnku
a na horyzoncie szumi życie
Komentarze (40)
zamiast tego słońce
zamiast tego wiatr
ziarnko po ziarnku
życie szumi
tak bym zapisał ;-)
Witaj, podoba mi się Twój pomysł, faktycznie zgrabniej to brzmi. Dzięki:))
Fajne;)
Fajne;)
Fajne;)
Takie fajne że aż się trzy razy w ilość;))
Wbiło
Bogumił dzieki razy 3 :))))
Pisze się dobre, jak się docenia - czuwaj! ;)
Justysko - Delikatny ładny tekst. Tak jakby koniec był wypadkową dwóch poprzednich? Pozdrawiam–5:)
mogłabym zapleść was dłoniach → brak: w?
Witaj DD. Wrocilam jednak do swojej koncowki. Ta zaproponowana przez jacom jest sliczna ale jakos mi z nia obco. Dzieki za wizyte ;))
Pozdrawiam
Fakt. Teraz ''głębiej''→Można różnie kombinować. Czy każde ziarenko, leci w stronę horyzontu? Czy wiatr będzie przychylny? A jeśli tak, to co je tam czeka, gdy się złożą w całość. A może lepiej schnąć i mieć święty spokój? A jeżeli się złożą poza horyzontem? No dobra. Stop:))
Dekaos Dondi no wlasnie... co czeka za horyzontem?
Niestety Justysko. Na tym ''okrągłym świecie;;odległość między nami a horyzontem, będzie zawsze taka sama. Nawet gdybyśmy biegli szybko do przodu. Może.. kiedyś... horyzont za nami poczeka...
i zobaczymy co za nim jest. Wierzę, że lepiej niż tu. Pozdrawiam.
Dekaos Dondi mądrze prawisz
Delikatne, subtelne :l
Nie ta mina. Miał być uśmiech ;)
Light dziekuje i pozdrawia :)
A mi się już tak wielkanocnie skojarzyło z babką ;) ładnie uchwycona kruchość, przemijanie i ultoność. Pozdrawiam Justyska!
Babka piaskowa haha no tak. Dzieki kalaallisut ;) i odsylam pozdrowienia
Fajnie, zwiewnie bardzo.
Dzieki Maurycy, tak mialo byc ;)
Witam
Ulotne jak piasek na wietrze. Jak chwile niezauważone przez nas. Nie złapiemy, ani nie uwięzimy przemijania. Wpisane serce na piasku kurczy się i zatraca kontury.
Pozdrawiam ciepło
Dzieki Pasjo za ciekawe spostrzezenia.
Pozdrawiam!
Są różne wiersze - wiadomix. Nic nowego.
Trocmje zawsze kojarzą mi się z barwami. Nie uderzasz słowem, żeby zagryźć, tylko maujesz.
Często chowasz bardzo głęboko zamysł, bądź ledwie go rysujesz, dając interpretacyjną swobodę.
Troje drabble to już legenda, a wiersze też nie gorsze.
Pozdrox
Witaj Can, no i moze cos jest w tym malowaniu... hmm.. zawsze widze to co pisze... dzieki za wizyte i ciekawe spostrzezenia, szczegolnie ze wiem, ze to nie Twoj tzw. target.
Pozdrawiam cieplo :)
Pierwsze skojarzenie - uosobione macierzyństwo w metaforze piaskowej babki.
Ziemska 'matczyność' chce zatrzymać to, co jest z niej.
Drugie - bardzo oryginalnie o matce broniącej się przed wyfruwaniem dzieci z gniazda.
Kruchość, ulotność budowania, trwania, przemijanie - po trzecie.
Bardzo udany wiersz!
5..
Witaj Wrotycz. Wszystkie interpretacje sa piekne, ale to mile uczucie gdy ktos trafia w intencje autora tak jak ty ;)) dzieki piękne i pozdrawiam!
Ten piasek skojarzył mi się z przemijaniem, swoistym odliczaniem czasu ziarkno po ziarenku.
Czarujesz prostotą i ulotnością słów.
Podoba mi się :-)
Pozdrawiam.
Witaj Adelajdo, czas ucieka:)
Dzięki piękne za wizytę i pozdrawiam!
Co za wiersz. Uwielbiam. Subtelny i delikatny. Piękny ;)
Ojej Mia, dziękuję, bardzo mi miło:)
Pozdrawiam
Justyska, miałam nie pisać, ale może warto? Mnie podoba się temat i przesłanie (bardzo), ale wydaje mi się, że forma się nieco rozjeżdża. Kim jest matka w wierszu, co ją uosabia? Pierwsza i ostatnia strofa nie pasują do siebie (wg mnie) - jeśli matka jest tu piaskową babką, to jak może zapleść coś lub kogoś w dłoniach? Wydaje mi się, że budując metafory, warto dbać o to, żeby były konsekwentne. No chyba że te metafory tak jakby wymieniasz: matka jest tym, jest też tamtym i siamtym. Ale tu budujesz jakiś obraz (widzę dłonie) i nagle dezorientujesz (widzę piasek). Nie wiem, czy się jasno wyraziłam...? I czy to, co piszę, ma dla Ciebie jakikolwiek sens? Jeśli nie, pisz śmiało, wolę wiedzieć:)
Hejka jesień, no..hmm.. rozumiem wątpliwości i nie lubię tłumaczyć co tam sobie pomyślałam, ale spróbuję. Matka z piasku jest krucha, ale może się umocnić wzruszeniem czyli łzami, piasek z wodą już nie jest taki sypki. druga strofa jest dość dosłowna, i chyba wciąż kojarzy się z piaskiem. Czyli siłą kruchej matki są łzy, mogłaby zatrzymać swoje dzieci przy sobie, ale woli poddać się życiu, wyschnąć z tęsknoty za nimi na słońcu, ale dać im wolność... no i takie tam. Oczywiście rozumiem wątpliwości, mam często pokręcone myślenie, ale takie już jest.
Super, że dzielisz się wątpliwościami, to poszerza horyzonty. I bardzo mi miło, że się tak pochyliłaś nad tymi moimi literkami:))
Pozdrawiam!
Justyska bardzo dziękuję za wyjaśnienia (tym bardziej, że rozumiem dyskomfort). Rzeczywiście teraz lepiej rozumiem związek między początkiem a końcem wiersza. Może to zaplatanie w dłoniach jest nieco mylące. A może nie, sama już nie wiem. Przesłanie jest dość jasne, zrozumiałam od razu:) Chyba podobnie widzimy macierzyństwo:)
jesień2018 to fajnie :) mój mąż mowi, ze mam "zrytą psyche":)), moze czasem to widac w mojej wesolej tworczosci :)
Hej. Dawno mnie tu nie było i ten tekst jest taki delikaty że aż bajkowy jak dla mnie.
Hej Tino. Jak milo Cie tu widziec/czytac i w ogóle:)) czekam na jakis Twoj tekst :)
Dzieki i pozdrawiam!
Dobre! Oddziałuje odpowiednio na zmysły. Czytając w tle słyszę muzykę, mroczną - spokojną. Daję pięć.
Dziekuje z rana wojowniku :)) pozdrawiam i zycze milego dnia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania