piąta rano z minutami
nic się nie zmieniło
poeta stoi na dworcu
pragnienia uwięzione w gwiazdach
tłuką się po niebie
w taką noc
pociągi błądzą w przestworzach
po koślawych peronach wędruje księżyc
podróżni kartkują przedziały
na pustej bocznicy
w metafizycznej orbicie
tłum plecaków i wiersze porzucone
świt pojawia się z każdej strony
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania