Piątek 13-ego

Biedne zagubione zwierzę rozdarte pragnieniami.

By pojąć jego absurd, wystarczy spojrzeć przez zamglone oczy tego nieszczęsnego

stworzenia, które najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z cudu jakim jest istnienie.

Dzień, Noc, Dzień, Noc... Non - stop...

Spogląda przez kraty własnego postrzegania, ograniczone.

Upodlone i nienasycone.

Trwa, mimo wszystko... - co go przerasta.

 

Zapchana autostrada społecznych oczekiwań, nerwowe pokrzykiwania o prawo

pierwszeństwa.

Gdzie ci się spieszy kolego, koleżanko?

Wyłączam GPS-a, wyłączam komórkę, wyłączam Tv, wyłączam komputer,

wyłączam, wyłączam...

I gaszę sztuczne światło.

 

Papieros z zawistnym sykiem gaśnie w przepełnionej popielniczce czarnego żalu i

codziennych brudów.

Aaah, utopiony człowiek w chemicznym bajorze postępu widzi tylko mrok.

Przeżarte rakiem płuca zapomniały o oddechu.

Spalone tęczówki pokryły się mgłą.

Palce straciły czucie a skórę zaatakował trąd.

 

Jesteśmy wspaniali! - woła kapłan z samego szczytu miernoty, świętego kopca

tradycji na którego budowę użyto miliarda trupów.

Nie musimy się bać...- syczy przez przegniłe zęby w rozciągniętym uśmieszku.

Pęka mu twarz.

Kawałki organiczej materii odpadają, ukazują otchłań pozbawioną gwiazd.

Drogie dziecko, wróć do nas.

Bez ciebie nie możemy cierpieć. bez ciebie nie możemy trwać...

 

Niepokój wspina się na pagórek, rozganiając lagą skłębione owce.

Nadciąga silny wiatr, granatowe chmury zakryły w pośpiechu obietnice nieba.

Jestem taki zmęczony - rzecze wędrowiec oparty o ścianę bacówki.

Z łykiem wody spływa na niego jeszcze większe pragnienie.

Pierwsze krople odbite od czoła, przez zamknięte oczy mieszają się z łzami.

Niebo pęka na pół.

Czarne nakłania białe

i na odwrót

i na odwrót!

pełna zwrot, szary tłum skanduje.

Kolejna wojna się zbliża

Czuję już jej zimny oddech

...łaskocze

 

Stalowe chmury ocierają się o szczyt wieżowca

Jest noc, tylko miasto błyska w dole.

Tu na górze, spalone dokumenty porywa wiatr.

Każdy z nich to wspomnienie dnia, papierowej tożsamości.

Gdy język płomienia intymnie zlizuje warstwy fałszu

Miliardy złudzeń krzyczą ochrypłym głosem

 

Człowiek otwiera oczy.

Widzi

Oddycha

Czuje

 

Kim jestem? - pyta się

To było głupie - dostaje odpowiedź.

Teraz będziesz musiał żyć jeszcze raz

 

Zegar spokojnie tyka, swym mechanicznym rytmem tworząc czas.

...jeszcze raz, jeszcze raz - jak zdarta płyta powtarza staruszek.

Pogłos jego szeptu ledwo dosięga szpitalnych ścian.

Pielęgniarka podchodzi, uspokaja go czule

- Proszę pana, to był tylko sen.

 

....................................

odkurzone z 2016-ego

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Shira

    piękne, a dalej? A dalej, to już słowa w gardle mi więzną...

  • Cainite

    Ja tam lubię milczeć. Choć ciekawe że cisza wywołuje w ludziach lęk

  • Shira

    Cainite, w ciszy, słyszymy naprawdę i prawdę. Nie każdy gotów się
    z tym zmierzyć. Lubię tonąć w ciszy i tylko w niej się nie utopię...

  • Cainite

    Shira Cisza bywa niekomfortowa bo obnaża sztuczność naszego zachowania, otoczenia.
    Zauważyłem że niektórzy szukają usprawiedliwienia siebie w hałasie, słowach - byleby zachować ciągłość, byleby nie zmuszać się do refleksji. Boją się że przy postoju - utracą to co wprawili w ruch

  • Shira

    Cainite, tak

  • Dalia

    Jakie to prawdziwe i uniwersalne.
    Lata mijają, nic się nie zmienia.

  • Cainite

    No, dla mnie to przerażające jak generalnie złe doświadczenia potrafią być "stałą".
    Pozdrówka

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania