Piątkowe
Gdy zaczyna się piątek, pobudzenie miesza się w żołądku ze stresem, a brzuch mocniej napięty i apetyt spada, jak chęć do pracy. Gdy nie ma konkretnej roboty i trzeba się kręcić, czas się wydłuża jak cienie. Snuję się po osiedlu, coś tam jeszcze pomodze, coś ogarnę. Myślami jestem na autostradzie, przypominam sobie każdy fotoradad, ile kilometrów nabiłem od ostatniej wymiany filtrów i oleju. Sprawdzam ceny diesla, liczę, za ile zalać i płynne jest życie, chociaż coraz bardziej czuje się tamą.
Komentarze (2)
Czyli rachunek sumienia , szacun
Raczej tylko mienia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania