Poprzednie częściPieczęć losu! - Rozdział 1

Pieczęć losu! - Rozdział 2

Gdy przebrana wyszłam z łazienki od razu poczułam zapach pysznych słodkich deserów, aromatycznego cappuchino. Nie było teraz zbyt dużo klientów. Zazwyczaj wielu przychodziło rano lub wieczorem. Lokal jest czynny do godziny dwudziestej drugiej więc po pracy przychodzą ludzie na kawę czy ciasteczko. Dopiero jest piętnasta więc szału nie ma. Z Ikkim rozdawaliśmy zamówienia świetnie się przy tym bawiąc. Razem z pracownikami tworzyliśmy zgrany zespół, ja i piątka chłopaków. Dwóch kucharzy i trzech kelnerów. Wszyscy uważali, że świetnie wyglądam z Ikkim i się też z nim bardzo dobrze dogaduje. Naszym zdaniem nie pasowaliśmy do siebie, poza tym to mówią, że on chodzi z dziewczynami przez trzy miesiące i zrywa. Nikt nie wie dlaczego. Ale nie ważne. Gdy niosłam szarlotkę do sklepu wszedł nowy klient którego tutaj nigdy wcześniej nie widziałam.

 

- Witam, proszę usiąść. - wskazałam na stolik promiennie się uśmiechając. - Co podać?

 

- Poproszę... świeżą sałatkę z owocami.

 

- Coś jeszcze? - zapytałam

 

- Tak, gorące Latte.

 

- Oczywiście. - odeszłam.

 

Przez cały czas czułam na sobie wzrok tego nowego klienta, chłopaki też to zauważyli, bo mu się dziwnie przyglądają.

 

- Nati, uważaj. On cały czas się na ciebie gapi... - szepną mi do ucha Ikki.

 

- Spokojnie, nie jestem tu sama. - nadal się uśmiechnęłam, i w tej chwili odpłynęłam...

 

Gdyby tak Aleksander mnie uratował... było by tak słodkooo... tak romantycznie! On i ja, razem, mój bohater, nie chciałby aby mi się coś stało, więc podprowadził mnie pod same drzwi domu i wtedy mnie pocałował... ahhh...

 

- Halo! - krzyczał Shin.

 

- Co, co? Tak? - zdezorientowana pytałam.

 

- Marzenia odłóż na później, a teraz zajmij się pracą... - na jego twarzy był widoczny wielki uśmiech.

 

Zawsze śmiali się z tego, że tak odlatywałam. Na szczęście nic nie mówili mojemu tacie i mamie. To była nasza słodka tajemnica. Już niedługo koniec pracy, chciałabym zostać dłużej. Zajęłam się zamówieniami i starałam się zapomnieć o Aleksie. Głupi palant, a może głupia ja? Przecież nigdy mu tego nie powiedziałam, zawsze się bałam odrzucenia. Co z tego, że on odrzucił tam tą dziewczynę, ja jestem inna. Wyznam mu to, ale jak? Co mam zrobić, powiedzieć czy napisać? Wiem! List miłosny! Napiszę go, a później wrzucę do jego szafki! To jest to!

 

- Koniec pracy, w końcu! - krzykną zmęczony Toma po czym usiadł na jednej z kanap. Obok niego Shin, Ikki, Alexy i Armin.

 

- Hihi, aż tak bardzo zmęczeni? - zwróciłam się do chłopaków.

 

- A ty nie? - spytał Alexy z łobuzerskim uśmiechem.

 

- Nie, wcale... - wstał z kanapy i zaczął do mnie powoli podchodzić. - c-co chcesz zrobić?

 

- Masz łaskotki, prawda? - jego niebieskie włosy odsłoniły oczy.

 

- O nie, nie, nie!!! - zaczęłam wrzeszczeć i uciekać przed nim, a inni się tylko śmiali. Dopadł mnie i zaczął łaskotać. - Tylko nie to! Hahahaha! Nie! Hahahah...

 

Gdy już się uspokoiliśmy lokal został zamknięty. Poszłam w swoją stronę, a oni w swoją. Założyłam słuchawki i zaczęłam nucić zwrotki piosenki "Habits". Czułam na sobie czyjś wzrok, ale nie wiem czyj... a jeżeli to jest ten z kawiarni? Boję się, co mam robić? Nie dość, że o dwudziestej trzeciej idę do domu ciemną uliczką to jeszcze jakiś gościu się napatoczył... ja mam szczęście jak nie wiem. Przyśpieszyłam krok i obejrzałam się. Człowiek w płaszczu szedł za mną, usłyszałam cichy śmiech. Jego głos wydawał się bardzo podobny do tego klienta... muszę uciekać...

 

- Nie uciekniesz przede mną! - zaczął biec w moją stronę.

 

Zaczęłam też biec, serce wali mi jak oszalałe, z oczu lecą mi łzy... pomocy... coś przed sobą widzę, światło latarni pada na mur... ślepa uliczka? Jak to? To niemożliwe! Nagle pojawiły się jakieś cienie...

 

Ciąg dalszy nastąpi...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • comboometga 17.11.2015
    Jak pisałam w pierwszej części - historia w sumie dosyć standardowa :c Zaciekawiłaś mnie jednak tym mężczyzną, więc zajrzę do kolejnej części :D
    Kilka razy miałaś słowa w czasie przeszłym, a potem teraźniejszym ;) Kilka błędów było, ale w sumie za szybko przeleciał mi ten tekst, bym mogła się jakkolwiek na nich skupić ;) Daję 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania