Wiem Can, miałem dylemata podzielić na dwa lub na trzy części. A ,że jak napisałem na początku tego tekstu tutaj, te trzy części to tak naprawdę jeden obraz, nie powinien być (moim zdaniem) w ogóle dzielony wybrałem mniejsze zło, czyli trzy części, dla mnie dające łatwiejsza możliwość odnalezienia, ewentualnie wskazanych przez czytający rzeczy, które nie są za bardzo halo.
Ps wypieprzylem mój ulubiony „Rany Julek” , dzięki Tobie.
Zaczynam od tech-aid:
"Na samą myśl tego..." - na samą myśl o tym...
"...zakładała, grube zimowe" - po co przecinek?
"...pod nie, najcieplejszą odzież..." - po co przecinek?
"...tak jak i większość sąsiadów uciekła..." - przecinek po "sąsiadów", tak jak i większość sąsiadów potraktowałbym jako wtrącenie.
"W bladym świetle, mijała..." - po co przecinek?
"...siedziała dziewczynka czesała swoją porcelanową lalkę, z kręconymi, jasnymi włosami." - powinno być:
"siedziała dziewczynka(przecinek) czesała swoją porcelanową lalkę(bez przecinka) z kręconymi, jasnymi włosami."
"Kobieta odetchnęła z ulgą.
• Heidi kochanie, wołałam cię! - Matka podbiegła do córki, przykucnęła i mocno objęła. Dziewczynka miała około sześciu lat." - tu bym zmienił zapis. "Matka" niepotrzebna, wyżej napisałeś "Kobieta", po wypowiedzi wystarczy samo "podbiegła...". Natomiast "Dziewczynka..." już od akapitu, bo to już nie dotyczy zawołania matki, nie może być więc częścią nareacyjnego komentarza.
"Frida natychmiast rozluźniła uścisk." - od akapitu, nie dotyczy komentarza do wypowiedzi dziecka.
"Heidi wyślizgnęła się z objęć matki..." - od akapitu z powodu j.w.
"Dziewczynka w przebraniu klowna przerwała na chwilę szczotkowanie..." - to od akapitu, nie jest to komentarz do wypowiedzi matki, tylko kolejna sytuacja. Niepotrzebne jest też powtórzenie o przebraniu, nie wspominasz, by się przebierała, więc jest jasne, jak wygląda.
Pukanie, ktore brzmi jak uderzenia siekierą, hmm, to "pukanie" nie pasuje mi do siekiery.
Poza tym o co chodzi z tymi kropami przed dialogami? Czemu tak?
To by było chyba na tyle ode mnie. Zaczyna się niepokojąco, czyli bardzo dobrze, zobaczymy, co dalej.
Pozdrawiak ;)
Wszystkie uwagi przyjęte i poprawione. Dzięki Adamie za przeczytanie i wyłapanie tego wszystkiego.
Kropki były wynikiem pracy w dwóch różnych programach... też poprawione.
Pozdrawiam serdecznie :)
Maurycy, kiedyś, pamiętam, wrzucałem coś na bloga i "ichni" edytor z automatu wszędzie, zamiast kresek, wsadził takie wielkie kropy. Co ja się dzidostwa napoprawiałem. Ale bloga już nie ma. Był do niczego.
"- Heidi - szepnęła, prawie wpadając prawie w panikę. " - tylko to wyjmę, bo widzę, że Adam już "Cię przeczyścił" - 2x prawie.
Dobra, jeszcze doczyszczę:
- Skarbie, dlaczego przebrałaś się za klowna? – Spytała zdumiona. - Przecież jest zimno i musimy być gotowi na przyjazd tatusia. Wiesz, że wyjeżdżamy do Berlina... - spytała, litera mała.
Przerażenia odmalowało się na twarzy kobiety. - przerażenie.
- Mówiłam ci, że Go nie ma! - Nie wiem czy Go z wielkiej jest zasadne, ale nie mówię, że nie. Może.
Mniej błedów albo już przeczyściłeś, ale kij z błędami. Strasznie dużo nadrabiasz klimatem. WYchodzi Ci to naprawdę coraz lepiej. Fabuła jest zagadkowa. Do tego ta wojenn/powojenna otoczka. Robi to robotę.
Pozdrówka.
Komentarze (8)
Ps wypieprzylem mój ulubiony „Rany Julek” , dzięki Tobie.
"Na samą myśl tego..." - na samą myśl o tym...
"...zakładała, grube zimowe" - po co przecinek?
"...pod nie, najcieplejszą odzież..." - po co przecinek?
"...tak jak i większość sąsiadów uciekła..." - przecinek po "sąsiadów", tak jak i większość sąsiadów potraktowałbym jako wtrącenie.
"W bladym świetle, mijała..." - po co przecinek?
"...siedziała dziewczynka czesała swoją porcelanową lalkę, z kręconymi, jasnymi włosami." - powinno być:
"siedziała dziewczynka(przecinek) czesała swoją porcelanową lalkę(bez przecinka) z kręconymi, jasnymi włosami."
"Kobieta odetchnęła z ulgą.
• Heidi kochanie, wołałam cię! - Matka podbiegła do córki, przykucnęła i mocno objęła. Dziewczynka miała około sześciu lat." - tu bym zmienił zapis. "Matka" niepotrzebna, wyżej napisałeś "Kobieta", po wypowiedzi wystarczy samo "podbiegła...". Natomiast "Dziewczynka..." już od akapitu, bo to już nie dotyczy zawołania matki, nie może być więc częścią nareacyjnego komentarza.
"Frida natychmiast rozluźniła uścisk." - od akapitu, nie dotyczy komentarza do wypowiedzi dziecka.
"Heidi wyślizgnęła się z objęć matki..." - od akapitu z powodu j.w.
"Dziewczynka w przebraniu klowna przerwała na chwilę szczotkowanie..." - to od akapitu, nie jest to komentarz do wypowiedzi matki, tylko kolejna sytuacja. Niepotrzebne jest też powtórzenie o przebraniu, nie wspominasz, by się przebierała, więc jest jasne, jak wygląda.
Pukanie, ktore brzmi jak uderzenia siekierą, hmm, to "pukanie" nie pasuje mi do siekiery.
Poza tym o co chodzi z tymi kropami przed dialogami? Czemu tak?
To by było chyba na tyle ode mnie. Zaczyna się niepokojąco, czyli bardzo dobrze, zobaczymy, co dalej.
Pozdrawiak ;)
Kropki były wynikiem pracy w dwóch różnych programach... też poprawione.
Pozdrawiam serdecznie :)
Dobra, jeszcze doczyszczę:
- Skarbie, dlaczego przebrałaś się za klowna? – Spytała zdumiona. - Przecież jest zimno i musimy być gotowi na przyjazd tatusia. Wiesz, że wyjeżdżamy do Berlina... - spytała, litera mała.
Przerażenia odmalowało się na twarzy kobiety. - przerażenie.
- Mówiłam ci, że Go nie ma! - Nie wiem czy Go z wielkiej jest zasadne, ale nie mówię, że nie. Może.
Mniej błedów albo już przeczyściłeś, ale kij z błędami. Strasznie dużo nadrabiasz klimatem. WYchodzi Ci to naprawdę coraz lepiej. Fabuła jest zagadkowa. Do tego ta wojenn/powojenna otoczka. Robi to robotę.
Pozdrówka.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania