Piekielny hotel

Stałem na środku płonącego korytarza hotelowego. Płomienie trawiły wokoło wszystko, co tylko się dało. Z pokoi wybiegali przerażeni ludzie. Płomienie nie oszczędzały nikogo prócz mnie. Mnie ogień w ogóle nie przeszkadzał. Szedłem normalnie po palącej się podłodze, a moje buty wcale się nie topiły. W jednym z pokoi usłyszałem krzyk. Nie wiedziałem, z którego dokładnie on dobiegał, ale głos był na tyle wyraźny, że trafiłem do niego. Na dywanie leżały trzy zwęglone ciała a obok nich siedział mała dziewczynka. Ogień rozprzestrzeniał się i był bardzo blisko niej. Szybko do niej podbiegłem i już miałem ją stamtąd wyciągnąć, kiedy nagle belki stropowe nie wytrzymały i zrzuciły na nas dosłownie cały sufit. W ostatniej chwili zdążyłem odskoczyć, ale ona nie miała tyle szczęścia. Jej głos ucichł, a ja na próżno nasłuchiwałem, było usłyszeć. Cały pokój był w ruinie zresztą jak większość z nich. Pobiegłem do recepcji, która jako jedyna nie została spalona. Szukałem recepcjonisty i znalazłem go. Leżał martwy z poderżniętym gardłem w schowku. Ten, kto go zabił był na tyle głupi, że zostawił otwarte drzwi. Pomyślałem, że pożar został wywołany umyślnie. Wyszedłem na zewnątrz. Nikogo tam nie było, choć miałem dziwne wrażenie, że ktoś obserwuje mnie z hotelu. Odwróciłem się, ale nikogo tam nie było. Wtedy usłyszałem strzał a po nim jeszcze ze trzy. Zdziwiło mnie to bo przecież oprócz mnie w hotelu nikt nie przeżył. Wszedłem z powrotem do środka i nagle usłyszałem czyjeś kroki. Stawały się coraz głośniejsze, a ja wciąż nikogo nie widziałem. Bałem się. Wiedziałem, że ktoś tam jest, ale nic nie widziałem. Wtedy z końca korytarza dobiegł okropny maniakalny śmiech. Zastanawiało mnie tylko, skoro słyszałem wyraźne kroki, to ten ktoś musiał przejść obok mnie, bo inaczej z tak daleka nie usłyszałbym tak wyraźnie jego kroków. Ta myśl jeszcze bardziej uświadomiła mi, że muszę uciekać. Ruszyłem pędem w stronę wyjścia. Wybiegłem z hotelu i znów usłyszałem kroki. Rozglądałem się, ale nie mogłem nikogo dostrzec. Kroki były coraz głośniejsze i wtedy ujrzałem przerażającą szkaradę z rozdziawionym pyskiem krwawymi oczami. Zacząłem wrzeszczeć i jak najszybciej zamknąłem oczy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Jacek 22.10.2016
    Błędy, liczne powtórzenia i banalna historyjka. Ciężko się to czyta, musisz popracować nad stylem i zanim wstawisz przeczytaj sobie na głos kilka razy i sprawdź błędy i powtórzenia w tekście, a będzie lepiej :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania