Poprzednie częściPiekło

Piekło 4

Mylnie zrozumienie pojęcia parytet, spowodowało lawinę zamieszania w Niebie i nastąpiła pilna potrzeba wyjaśnienia nieporozumienia. Dlatego z potrzeby zachowania bezstronności, do kontaktu z wyzwolonymi ponad wszelkie normy kobietami, powołano pokutującego za złe uczynki prawnika w Piekle. Wcześniej za życia był wybitnym specjalistą od wszelkiego rodzaju pieniędzy. Prawie natychmiast, jak pojawił się w Warszawie wyjaśniło się nieporozumienie w kierowaniu pretensji do Nieba. Wyjątkowo w tym przypadku paniom nie chodziło o pieniądze, tylko o jednakowy przydział miejsc w Niebie dla obu płci. Dlatego powołano wspólny zespół, który miał zweryfikować zasadność wszystkich wtrąconych na mękę dusz przynależnych wcześniej kobietom.

Zanim komisja, niestosownie nazwana trójstronną, zakończyła w pierwszym dniu pracę, już w polskiej sekcji żeńskiej Piekła wybuchła mała rewolta. Spowodował ją wyciek informacji z tajnych rokowań, o powołaniu poza kolejnością do Nieba taniej kurwy.

Gdyby ktoś pokusił się i przeanalizował mentalność pokutujących, przebywających w tym sektorze z pewnością doszedłby do wniosku, że wszelkie uprzywilejowanie jakieś duszy musiało zakończyć się buntem. Została złamana niepisana zasada, która wyraźnie zastrzega, „Jeżeli mi jest źle to innym nie może być lepiej”. Wszelkie odstępstwa od tej normy natychmiast spotykają się z ostrą reakcją i nie jest ważne czy uzasadnioną, czy nie. Oczywiście występuje cała masa uprzywilejowanych duszyczek, lecz dotyczy tylko i wyłącznie dusz przynależnych do ludzi z pierwszych stron gazet, oraz „bohaterów” afer z głównych wydań wiadomości.

Wystarczy przeanalizować mentalność polskich kobiet na przykładzie powiedzenia przez nie, dobrego słowa o innej babie. Połowiczny jeden taki przypadek zanotowano w księgach piekielnych od czasu powstania państwa polskiego, a wydarzył się podczas rozmowy dwóch kumoszek o pobitej mężatce.

- Patrz pani biedna kobiecina, wczoraj jej chłop wrócił pijany do domu i strasznie jej wpieprzył na oczach dzieciaków.

- Za co?

- Ponoć obiadu nie ugotowała, jak ją tłukł do nieprzytomności, to krzyczała, że nie miała, za co, bo on wszystko przepija.

Stenogram z tej rozmowy tylko taki wątek pozytywny zanotował, pozostała część potwierdziła słuszność lania, ponieważ z zasady jej się należało, a właściwie to jest jej wina mogła wybierać lepiej.

Wszelkie inne zapiski z rozmów miedzy paniami odnotowują jedynie negatywne uwagi o innych niespokrewnionych kobietach, najczęściej dotyczyły ich urody, bezgustownego ubierania, kiepskiego gotowania i rozwiązłego prowadzenia się.

Dobre słowa odnoszące się do żeńskiej części społeczeństwa, nielicujące z powagą Piekła, zanotowano podczas wszystkich przeprowadzonych samoocen, w żadnej nie stwierdzono nawet jednego negatywnego słowa. Natomiast ilość pochwał własnej osoby natychmiast każdą z pań umieszczała na piedestale i właśnie z taką dokumentacją w większości przyszło się zmierzyć komisji. Najszybciej i najłatwiej weryfikacja własnych pochwał przychodziła feministkom mającym w tym wprawę. Własne, nabyte od urodzenia, pozytywne cechy charakteru nobilitowały je do oceniania pozostałych kobiet. Sprawnie i szybko rozdzielały kartoteki osobowe na poszczególne grupy, z których po niedługim czasie zrobiły się pokaźne stosy. Tak przeprowadzona weryfikacja nie przewidywała kompromisów, równowagi, zapytań, wątpliwość, dodatkowego czasu na przeanalizowanie, odwołań od jednoosobowej decyzji i przedstawienie pozostałych wątpliwości jakiekolwiek mogących się gdziekolwiek pojawić.

Należałoby się zastanowić, kto taki galimatias wymyślił, komu bardzo zależało wcześniej i teraz na niestabilności w obradach. Najtrafniej za całe zamieszanie winą należałoby obarczyć sprytnego szatana. Polskie feministki mające jeden głos podczas głosowania, nie wiedząc o tym, były stale w mniejszości. Pozostałe głosy mieli i tak przedstawiciele Piekła, a oni chcieli wykorzystać tak nikczemnie zdobytą przewagę tylko do własnych celów.

Prawnik, wcześniej kompletnie niezainteresowany teczkami osobowymi, teraz nie chcąc słuchać awanturujących się pań, nie wiedzieć, czemu wyciągnął pierwszą lepszą i po otwarciu zagłębił się w lekturę. Charakterystyka osobowa kobiety z automatu kwalifikowała ją do Nieba, ponieważ każdej niedzieli uczęszczała na mszę siadając wprost do pierwszej ławki. Mężatka mająca ślub kościelny, wszystkie sakramenty zaliczone podobnie jak u jej dzieci. Tylko czytający często wykorzystywał w swojej praktyce zawodowej stare powiedzenie „diabeł tkwi w szczegółach”, oczywiście zaczął je skrupulatnie wyszukiwać. Najciekawsze były myśli kobiety słuchającej nabożeństwa, żadna nigdy nie dotyczyła i nie skupiała się na tym, co w tym czasie się odprawiało. Wszelkie inne sprawy były w tym momencie ważniejsze od modlitwy, a tą klepała bezwiednie. Zmuszony był przerzucić połowę akt personalnych zanim trafił na inny temat odnoszący się do współmałżonka. Już krótka wzmianka naświetliła wzajemne relacje, a pozostałe dziesiątki stron tylko potwierdziły pierwsze wrażenie. Kobieta nigdy nie powiedziała mężowi dobrego słowa, stale miała do niego tylko pretensje. Najlepsze i najdroższe wędliny przeznaczała dla pieska, a ten, co utrzymywał dom dostawał ochłapy. Mąż rewanżował się jej wszystkim najgorszymi uczynkami, jakie przyszły mu do głowy i jak przeczytał „małżeństwo żyło zgodnie” to aż się wzdrygnął. Natychmiast odrzucił najdalej jak mógł teczkę i sięgnął po następną z innej sterty.

Przypadkiem natrafił na dokumentacje swojej byłej żony i już na wstępie przekonał się jak wiele miał szczęścia, że tak mało czasu byli małżeństwem. Kilka razy zawierała związki małżeńskie i wszystkim swoim mężom zgotowała piekło na ziemi. On przynajmniej palnął sobie w łeb, inni tyle szczęścia nie mieli. Pokrzepiony lekturą zaczął patrzeć na życie z innej perspektywy i doszedł do jednego wniosku, teraz wiedziałby jak je należałoby przeżyć.

Nagle zapragnął zapoznać się z innymi ciekawymi życiorysami, tyle ich tutaj było, że lektury miał na kilkaset lat, a stale przybywały nowe. Czytał teczki złodziei chwalących się swoimi dokonaniami i uśmiechał się, kiedy zapoznawał się z kartotekami polityków, prawdziwych zawodowców w złodziejskiej profesji. Wbrew pozorom zaskoczyło go dążenie ludzi do gromadzenia majątku ponad miarę, ponieważ tylko kilkoro zostało pochowanych w złotych trumnach, lecz i tak na krótko. Najwięcej ubawił się podczas porównywania kartotek małżonków, przebywających w Piekle za zdrady. Wyjątkowo często u innych partnerów szukali tego samego, co mieli pod ręką, a wystarczyło tylko odpowiednio sięgnąć. Wszelkiego rodzaju świństwa, jakie były robione dla kariery, sławy nie były w stanie wymazać późniejszego życia w zgodzie z zasadami wiary. Kłamstwa, mówienie półprawdy, intrygi, szykany, oszustwa, przemoc, gwałty, pedofilia, złośliwość, zawiść, pomówienia były najczęstszymi przyczynami zasłużenia sobie na pobyt w otchłani, od nich nawet święci nie byli wolni, a co dopiero zwykli ludzie.

Prawnik przestał wsłuchiwać się w ocenianie innych kobiet, których akta zalegały przeogromne archiwa piekielne. Doskonale zdawał sobie sprawę, że żyjące prelegentki płci żeńskiej swoimi wystąpieniami nie dopuszczą do zakwalifikowania nawet o jedną duszę więcej do Nieba. Tylko jeden taki przypadek im umknął i był tym ostatnim. Żadnej innej nie przepuszczą, ponieważ tylko one zasługują na pobyt w Niebie i nikt po za tym.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania