Piękny Rejs Jachtem, Odlotowa Podróż Ulicami Miasta i Błogi Relaks w Basenie Kąpielowym
"Piękny Rejs Jachtem, Odlotowa Podróż Ulicami Miasta i Błogi Relaks w Basenie Kąpielowym"
gatunek: sny/fantastyka/czas wolny
Planeta Dreamworldofoniowizja. Rok 1992.
Planeta totalnie fantastyczna, niczym jakiś sen o treściach dosłownie kosmicznie odlotowych, unosiła się w toni, zwącej się: "alternatywna pozytywna rzeczywistość". Glob o pastelowym, opalizującym nieboskłonie, znalazł się w zasięgu słonecznego, ciepłego schyłku wiosny 1992.
Miasto, w którym działa się ta beztroska historia, leżało przy bardzo wielkiej plaży i było pod wpływem łagodnego, subtropikalnego, wilgotnego klimatu, a jego nazwa brzmiała: To Plażowe Miasto, Służące Do Robienia W Nim Różnych Przyjemnych Rzeczy. Około dziewięć kilometrów w głąb lądu od miejscowości znajdowało się dosyć duże, malowniczo wyglądające jezioro o urozmaiconej linii brzegowej.
Miasto było pełne parterowych, wolnostojących domów jednorodzinnych, otoczonych rozległymi ogrodami z basenami, fontannami i boiskami do koszykówki oraz siatkówki plażowej. Budynki te zazwyczaj posiadały dziedzińce, arkady, kolumnady i kopertowe dachy, pokryte czerwonawo-pomarańczowymi dachówkami rzymskimi. Na tle nieboskłonu, ponad morzem, zjawiło się osiem tajemniczych, zmiennokształtnych, emanujących pastelowym światłem istot, które niebawem nadleciały nad przepiękną, przybrzeżną okolicę. Wkrótce, zniknęły one gdzieś pośród drzew i parterowych budynków, które można było znaleźć chyba w każdej części miasta.
Chociaż na planecie Dreamworldofoniowizja istniały samochody, to jednak znacznie częściej można było napotkać kanciaste, fruwająco-jeżdżąco-pływające pojazdy, zwykle pięcioosobowe, lecz zdarzały się także i czteroosobowe.
W przystani dryfował kilkunastometrowy, jasnobeżowy, luksusowy jacht motorowy, na którym znajdowało się osiem składanych, drewniano-płóciennych krzeseł z podłokietnikami, czy też foteli, a także różne lampy przemysłowe.
Środek dnia.
Na tarasie jednego z domów, stojących przy ulicy ciągnącej się od centrum miejscowości do promenady, stało osiem barwnych, świecących istot człekokształtnych, ubranych w fantazyjne, kolorowe stroje, otoczone ciepłym światłem, poprawiającym humor. Postacie wyglądały na mające po trzydzieści kilka lat. Potrafiły fruwać, teleportować się, oddychać pod wodą, zmieniać swoje kolory i kształty oraz przenikać przez ściany.
Istoty uniosły się w powietrzu. Wzniosły się kilkanaście metrów nad korony najwyższych drzew w okolicy, po czym przefrunęły nad miastem, przemieszczając się w stronę morza, a wtedy wylądowały na jachcie. Usiadły na krzesłach, czy też fotelach. Statek odpłynął od brzegu. Podczas rejsu między kilkoma pobliskimi, niedużymi, bagienno-piaskowymi wyspami, stworzenia czuły się szczęśliwe jak w przysłowiowym siódmym niebie.
Doświadczały przepięknych, wspaniałych, bardzo przyjemnych wizji, przedstawiających bajeczne krainy, porozmieszczane po różnych stronach innego, lepszego świata. We włosach miały lekki, ciepły wiatr, a także kwiaty i liście z drzew, rosnących na wspomnianych wysepkach. Rozmawiały o pięknych motywach, widywanych w snach. Postaciach, imprezach, pojazdach, podróżach, meblach, bibelotach, zwierzętach, łąkach, ogrodach, miastach, plażach oraz mniejszych i większych budowlach, takich jak domy oraz pałace.
Jadły dania kuchni hiszpańskiej, portugalskiej, francuskiej, włoskiej oraz greckiej. Słuchały wesołej muzyki tanecznej i dyskotekowej z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych oraz wczesnych dziewięćdziesiątych, w których miały bardzo wielkie szczęście żyć. Śmiejąc się, tańczyły na pokładzie. Po niebie fruwały mewy i rybitwy.
Kiedy wesoły rejs dobiegł końca, to roześmiane postacie wyszły z jachtu na stały ląd, a wtedy radośnie pobiegły na promenadę. Na kilku okolicznych parkingach, otoczonych dużym parkiem, stało po kilka płaskich, kanciastych, klinowatych, pastelowych pojazdów, potrafiących jeździć, pływać i fruwać. Każdy mógł pomieścić do pięciu osób.
Dwa z tych wehikułów podjechały przed chodnik, na którym stały postacie. Humanoidy weszły do wygodnych kabin, a następnie pojazdy odjechały w fantastyczną podróż po całym mieście. Można było zobaczyć je, jak śmigały w cieniu drzew, w otoczeniu domów, hoteli, sklepów, restauracji, klubokawiarni, a także lokali organizujących imprezy tematyczne.
Wehikuły przyjechały na parking, mieszczący się nieopodal publicznego basenu kąpielowego, graniczącego z parkiem, łąkami, rzekami i przedmieściami. Rekreacyjny zbiornik wodny był luksusowy, bo zbudowany na styl nawiązujący do starożytnego Rzymu. Istoty wyszły z maszyn. Przyszły przed basen oraz powoli weszły do płytkiej, przybrzeżnej wody. Na czas wodnego wypoczynku, ich ubrania przeobraziły się w stroje kąpielowe. Wyobraziły sobie, że kąpały się w morzu lub oceanie, tyle że wyidealizowanym, nierealnym, ze snów przypominających fragmenty baśni fantasy.
Kiedy osiem zrelaksowanych oraz pochodzących z innego, lepszego świata osób wyszło z wody na ląd, to natychmiastowo wyschły one, a ich stroje kąpielowe na powrót stały się świecącymi, pastelowymi szatami. Istoty wróciły do pojazdów i pojechały do przybrzeżnej, turystycznej dzielnicy. Wróciły na jeden z parkingów, mieszczących się na brzegach przyozdobionego fontanną placu, otoczonym dużym parkiem, nieopodal promenady, plaży i przystani, a wtedy środek dnia przeobraził się w popołudnie, podczas którego niebo przybrało kolor złotawo-pomarańczowy.
Postacie wyszły z wehikułów. Podeszły do fontanny, a wtedy zostały otoczone przez tysiąc kilkaset podobnych do nich istot, będących dokładnie tego gatunku co one, i w takiej samej grupie wiekowej jak one. Z dalekiego kosmosu przyfrunął statek kosmiczny, który po wylądowaniu przeobraził się w scenę z zespołem rockandrollowym, a ten wówczas zaczął grać znane oraz lubione utwory disco, pop, funk, rock and roll i new wave z lat osiemdziesiątych i bardzo wczesnych dziewięćdziesiątych. Wszyscy zaczęli razem wesoło tańczyć. Rozpoczął się przebojowy festyn.
Koniec.
Komentarze (23)
Jest jest jak jazda na oklep na koniu.
😉
I widzę w tekście twoje zainteresowanie stylem/modą.
ja też tak umiem.
a piecowy Wyraz puszcza na głośniku jakieś sound systemy. łatwo się wtedy lata.
tu piecowy Wyraz, wiesz dziewczyny dopasowały jakieś prastare reage :) i teraz podtańcowywują w dziwnym regowym rytmie. Monia rusza się oszczędnie z Drzewkiem, ale Lulas i Śnieżka robią jakieś szalone kuchenne potrząsania tyłkiem i oczywiście pirueta .
https://youtu.be/sr5qIScw_VQ?si=B18K-K4WeJpUATxD
Zaraz po opublikowaniu tego opowiadania, zacząłem pisać plan nowego opowiadania. Plan jest już ukończony.
Planuję w weekend zacząć pisać jedno z kilku opowiadań, których napisanie i opublikowanie na Opowi mam w planach na najbliższe kilka tygodni. 😀
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania