Pierwszy dzień wakacji ( cd )
Sorki ale nie miałem czasu aby poprawić się w technice pisania. Stąd też moje gryzmoły ciąg dalszy :-)
Niska , energiczna starsza Pani nie czekając na odpowiedź , odrywa kilka fajerek z pod których buchają języki ognia i stawia na płomieniach niebieski emaliowany czajnik z wywiniętym dziubkiem.
Napiję się , zjem…
U nas po staremu.
A jak tam pies. Macie jeszcze ?
Jest cały czas. Siedzi w domu.
Babcia wychowana n wsi raczej nie kieruje się sentymentem do zwierząt i trzymanie psa w domu uważa za fanaberie. Chyba czeka na odpowiedź, ze już psa nie ma albo co najmniej , że gdzieś uciekł na jakiś czas i przestał pasożytować na i tak niedojedzonych Warszawiakach. Wszystkie zwierzęta w gospodarstwie mają swoje zadanie do wykonania. Kura jest na obiad , krowa daje mleko a pies pilnuje domu. Taka prosta logika nie trafiłaby do obrońców znękanych kotów czy psów błąkających się po mieście ale na wsi byłaby jak najbardziej na miejscu. Wiejskie psy chyba to rozumieją i starają się jak mogą wykonywać swoje obowiązki. Wyglądają zresztą na bardziej szczęśliwe od tych pozamykanych w czterech ścianach bloku.
To ja może pójdę do Wujka a pźźniej kajak wypożyczę?
A odpocznij sobie lepiej po drodze…
Faktycznie chwila drzemki jest konieczna. Od razu czuję dotlenienie we wszystkich palcach, lekki szumek w głowie – kop tlenowy - miło wyciągnąć się chwilę na leżance.
To idę…
A uważaj na tej wodzie , nie utop się !!!
Zakręt rzeki , po drugiej stronie piaszczysta skarpa. Mnóstwo jaskółczych norek. Dobry przystanek , można się poopalać. Chyba wciągnę kajak na piach i pogrzeję się trochę na słoneczku a później pomoczę w rzece. To chyba najgłębsze miejsce jakie znam. Mówią , że na środku jest z pięć metrów. Trochę strach. Ponoć niejeden się tu utopił.
Cześć Franek !
Odkąd to kąpiesz się na Krupie ?
Cześć !
Wypożyczyłem kajak , mam zamiar dopłynąć do Kuczyna ale trochę tu posiedzę.
Poganiamy się ?
E ! ja się nie ganiam.
Z dziesięciu chłopaków biegnie do rzeki z okrzykiem – kto ostatni w wodzie ten gania !
Janek nieźle pływa ,chyba najlepiej a przynajmniej najszybciej. Trudno go złapać , więc ganiający wybiera „słabszą ofiarę”.
A może mnie złapiesz ? Prowokuje Benek.
Janek specjalnie podpływa do Artka , zamienia się w ganiającego i z łatwością dogania Benka.
Z brzegu opalone dziewczyny przyglądają się i dopingują ulubieńcom. Kurcze , ciekawe czy ta Jola puściła się z Bogdanem tak jak mówią ? Jakoś tak na niego patrzy…Później go zapytam, może się pochwali.
Ponoć kościół w Kuczynie jest największy w okolicy. Wieżę widać z bardzo daleka. Kiedyś Dziadek zabrał nas łodzią wiosłową i próbowaliśmy tam dopłynąć. Niestety łódź ciężka , prąd silny i jakoś po dwóch godzinach trzeba było zawrócić. Ale teraz mam przecież dużo czasu. Zobaczymy czy ten kościół faktycznie jest taki duży.
Chłopaki łapią oddech na brzegu , a dziewczyny patrzą jak ściągam kajak do wody. Pewnie jakaś chciałaby się przepłynąć ale płynąć ciężko i daleko i pod prąd. Wiolka podpływa i kładzie się na dziobie.
Pociągnij mnie trochę na środek rzeki, prosi.
Dobra. Tylko uważaj żebyś potrafiła wrócić.
Powoli mijam zakręt. Ładne widoki. Pola , drzewa , piaszczysty wysoki brzeg. Między jaskółkami , lata coś niebieskiego. To zimorodek , nierzadki tutaj okaz ale przyciąga wzrok.
Wygląda jak kolorowa papużka. Bolą już trochę ręce, rzeka zaczyna się zwężać i praży wielce. Wiatru ani grama , pot spływa po plecach i jakaś okoliczna plaga komarów.
Może zza zakrętu zobaczę już wieżę kościoła ? Niestety. Chyba już mi się nie chce płynąć dalej. Pora obiadowa już minęła. Zawracam.
Na Krupie pustki. Wszyscy poszli na obiad, dopiero wieczorem zbiorą się gdzieś w rynku albo już później na dyskotece w Emdeku. Nuda.
Cieszę się na widok mostu. W końcu cywilizacja. Jeszcze tylko przebrnąć przez bajoro rzęs na środku zalewu , oddać kajak i do domu. A tutaj , zimne zsiadłe mleko kartofle , tego mi było trzeba.
Poleż trochę. Niech się sadło zawiąże. Mówi Babcia.
Nigdy nie wiedziałem na czym polega zawiązywanie się sadła ale przeczuwałam, że było to coś ważnego dla zdrowia po obiedzie. Po tej zaprawie kajakowej nie chce mi się zresztą o tym myśleć. Oj jaki przyjemny chłodek. Słońce po drugiej stronie domu. Szkoda dnia. Ciekawe czy ktoś siedzi na ławce ?
Dzień dobry sąsiedzie ?
A Dzień dobry. Jak tam ?
Dobrze.
Ganiałeś gdzieś dzisiaj ?
A pływałem kajakiem.
Pomożesz wnieść wiadro na górę ?
Jasne !
Wiadro z zimną wodą ze studni szybko wędruje na pierwsze piętro a za nim powoli sapiąc , z „Bóg zapłać” na ustach emerytowany szewc z góry. Wydawało mi się , że w ogóle nie sypia. Zawsze można go było zobaczyć w oknie albo prowizorycznym warsztacie szewskim w wejściu komórki na węgiel.
Nuda. Idę na tamę. Po drodze mijam piknik koneserów win krajowych. Dwóch już zległo na trawie. Nie dziwne , w taki gorąc. Inni mają jakiś konflikt. Wygrażają sobie ale nie sądzę żeby się bili , ledwie trzymają się na nogach. Zresztą znam miejscowych zabijaków. Tu ich nie ma. Na tamie niestety nikt się nie kąpie więc chyba długo tu nie zabawię ale może… Idzie jakaś grupka. Z daleka widać ręczniki przerzucone na ramieniu. Będą się kapać a może nawet ktoś skoczy z filara. Taki skok na główkę z trzech metrów na płytką wodę to niezła atrakcja.
Cześć Franek ! Idziesz na dyskotekę ?
A dzisiaj jest ?
Jasne ! Przecież czwartek !
Zobaczymy. Kasy nie mam.
Przychodź. Wejdziesz przez okno.
No fakt z wejściem raczej nie ma trudności. O 23 gorąco jak w dzień , wszystkie okna pootwierane. Oprócz biletera , który raczej nie kręci się wokół, przecież nikt nie pilnuje.
Może po filmie przyjdę.
A jaki dziś film ?
Chyba jakiś ruski.
Filmy wojenne produkcji ZSRR są chyba codziennie więc ten temat wojenny nieźle jest wszystkim znany a jak ktoś mówi „po filmie” to chodzi mu chodzi raczej o wskazanie pory dnia a nie o to , że ktoś chciałby go oglądać. Dobry film jest czasem w sobotę. Sensacja albo western amerykański.
Eeee…To ja się jeszcze przepłynę kilka razy. Kapiesz się ? Mam szampon.
Dobra. Może jeszcze gatki wyschną na słońcu a już w domu nie będzie trzeba wody grzać.
Kilka niedzielnych, wyjściowych bluzek. W ciągu dnia nie trzeba się ubierać. A wręcz wskazane opalać w każdej możliwej chwili. Co prawda taki Stefek i tak będzie najbardziej brązowy bo już ma taki ciemny kolor skóry ale wydaje się , że w związku z tym jest poza konkursem.
Przyłóż łokieć do mojego. No i kto jest bardziej opalony ?
No wiesz ja się na ropę nie opalam.
A to właśnie najlepszy sposób. Śmierdzi , ale wystarczy godzina , żeby być brązowy.
Raz nawet, chyba żeby udowodnić , że stosuje tą metodę wysmarował się tą ropą przy nas. Faktycznie śmierdziało jak na stacji benzynowej.
Kurcze chyba wezmę tą w paski. Wygląda jak z Pewexu.
Babcia ! Idę na dyskotekę !
A weź klucz !
Wziąłem !
Z daleka słychać muzykę. Od razu się szybciej idzie. Jakoś nogi same niosą. Dużo ludzi naokoło , czuje się podekscytowanie. Jakby cos się miało wydarzyć. Nie bardzo wiadomo co ale wszyscy czekają. Wypalają papierosy , rozmawiają, inni siedzą leniwie na murku przypatrując się temu zjawisku…
Kurcze wypiło by się jakąś butelkę.
A gdzie kupić ? Może u Banasikowej ?
Eeee…To na „tamtą stronę” trzeba iść.
Chcecie butelkę ? Ja mogę załatwić ale biorę za to pięćdziesiątkę.
Dobra. Kto się zrzuca ?
Na razie nie ma co iść do środka bo się nic tam nie dzieje ciekawego. Muzykę słychać na zewnątrz.
To gdzie idziemy ? W krzaki ?
Jasne. Na ławeczkę.
Ale co tak z gwinta będziemy pić ?
Kupmy oranżadę na popitkę i weźmiemy szklankę z bufetu.
Po równo lej !
Po równo !
Ja w poprzednią dyskotekę to chyba z 10 kursów zrobiłem. Każdy kurs 50 dla mnie. Na końcu to już drogi powrotnej nie mogłem znaleźć.
Pojedziesz jeszcze raz ?
Jasne. Dawaj kasę.
Wszystkie dziewczyny , niepodobne , do tych na plaży. W białych bluzeczkach podkreślających opaleniznę, kokietujące co zamożniejszych chłopaków. Kilka siedzi na krześle opowiadając coś namiętnie koleżankom. Około północy zabawa już się nieźle kręci.
W środku tańce , Stefek robi kolejny kurs po zaopatrzenie ławeczkowe i zbliża się północ. Ostatni kawałek zgodnie z zarządzeniem kierownika Emdeku. Szkoda.
Franek wstawaj , kolega do ciebie…
Cześć Franek , jedziesz z nami na grzyby ? Byłeś wczoraj na dyskotece ?
Byyyyłem… Jadę , poczekacie trochę…?
Weź składaka a, ja wezmę damkę. Ma małe koła ale to niedaleko.
Gdzie jedziemy ?
Na księdzowiznę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania