Pies Baskervillów.
Po imprezie wracałam z kumpelą do domu. Wybrałyśmy drogę przez las. Było cicho, świecił księżyc... Nagle usłyszałyśmy trzask łamanych gałęzi i zobaczyłyśmy wielkie zwierzę gnające w naszą stronę. Z zarośli wypadła dysząca bestia. Jej sierść jarzyła się zielonym światłem. Popędziłyśmy w kierunku szosy, wrzeszcząc jak opętane. Potwór na szczęście gdzieś się skrył. Od rodziców dowiedziałam się, że w lesie wysypano odpady chemiczne, w skład których wchodził m.in. fosfor. Pies umorusał się nimi i świecił!

Komentarze (5)
Sisi lubie twoje opowiadania ale to śmieszne nie było
Za krotkie i mało straszne, reszta ok. 3-
Francis to nie miało być straszne tylko śmieszne
Było w końcu pies umorusał się w fosforze, to jak nie było jak było...
Od strony technicznej Twój najlepszy tekst. Wiadomo, kilku przecinków nie ma, ale progres zauważalny.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania