..

..

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (11)

  • MKP 04.02.2023
    "Obrazy, religijne obrazy. Ikony, ..." - takim zestawieniu trochę nie wiadomo jak to przeczytać. Może tak:" Obrazy - religijne obrazy: ikony, Jezus...

    "(czy to z szacunku do prawie nieznanego krewnego, czy też z szacunku do kunsztu rzemieślników: tego nie wiedział)." - uważam, że można z tego zrobić normalne zdanie. Nie bardzo wiem czemu ma służyć ten nawias.

    "zupełnie jakby piwnica była dużo głębiej niż powinna być." Ładniej byłoby, gdyby zastąpić jedno być. Może: "zupełnie jakby piwnica leżała dużo głębiej niż powinna być.

    " Coś takiego w jego piwnicy" - dałbym to w cudzysłów jako myśl bohatera.

    Bardzo fajnie budujesz narrację: ubóstwiam takie zabiegi stylistyczne. Przykład: "Jeszcze raz zbliżył się do sarkofagu. Wyciągnął dłoń. Powoli, ostrożnie. Musnął policzek dziewczynki. Zimny, zimny jak lód. Jednakże… Jej oczy"

    Generalnie moje gratulacje: to jest bardzo dobre. Sposób przedstawienia Izy przypomina mi film "Pozwól mi wejść"
    Czekam zatem na następne odcinki?
  • zsrrknight 04.02.2023
    Faktycznie trochę chaotyczne te zdania: przyjrzę się temu.
    "Pozwól mi wejść" nie widziałem, ale skoro dostrzegasz podobieństwo, to może warto zerknąć.
    Dzięki za komentarz i pozdrawiam
  • Alienator 04.02.2023
    Marek odziedziczył dom po niedawno zmarłym dziadku, Sebastianie.
    Bez przecinka. Imię nie jest w wołaczu.

    Zwykły, szary, jednopiętrowy sześcian jakich wiele. Niczym się nie wyróżniał pośród innych domów na przedmieściach.

    Jakich wiele gdzie? Pierwsze zdanie jest niedomknięte i niewiele pomaga wyjaśnienie w kolejnym. Proponowałbym połączyć oba zdania i wyrzucić zdublowaną informację (niczym się nie wyróżniał = zwykły) Śmiało też możesz pozbyć się szarego, zupełnie nic nie wnosi. PRL-owska szarzyzna jest aż nadto widoczna w kształcie, aczkolwiek tu możesz pokombinować, bo:
    Szary jednopiętrowy sześcian niczym się nie wyróżniał pośród innych domów na przedmieściach.
    Zwykły jednopiętrowy sześcian jakich wiele pośród innych domów na przedmieściach.

    Mógł tu mieszkać każdy – czy to listonosz, grabarz, projektant, budowlaniec…

    Kolejny dubel. Trochę więcej zaufania do własnych możliwości. Czytelnik zrozumiał za pierwszym razem i już nie musisz go łopatą okładać. Nie lepiej:
    Mieszkanie listonosza, grabarza, bla bla bla

    Wnętrze jednak zdradzało więcej osobowości. Obrazy, religijne obrazy. Ikony, Jezus, Maria, Chrzest, Zmartwychwstanie, Krzyż, Jan, Judasz. Marek słyszał od rodziny, że nieboszczyk był religijny, ale takie coś… To było przytłaczające.

    Dopiero wnętrze zdradzało osobowość (lub cechy osobowości)lokatora. Poza tym nie jestem przekonany tą wyliczanką, zastanowiłbym się nad innym sposobem pokazania dewocji starszego pana.
    Jeszcze tu wrócę.
  • zsrrknight 04.02.2023
    Faktycznie trochę masło maślane. Chyba po prostu mam tendencję do rozszerzenia tekstu przez powtarzanie. No i w sumie nawet nie zwróciłem wcześniej na to uwagi: widocznie to są te drobne rzeczy, których oko autora nie wychwyci.
    Z wyliczanką trochę poszedłem na żywioł i nie przyglądałem się długo temu fragmentowi. Rzeczywiście można to trochę inaczej rozwiązać.
    Dziękuję za komentarz I z niecierpliwością wyczekuję twojego powrotu xd
  • Alienator 05.02.2023
    zsrrknight Podstawowy problem tego tekstu to potraktowanie ekspozycji po macoszemu, co szczególnie dziwi, ponieważ 90% tej części to ekspozycja. W większości akapitów wyrzucasz z siebie słowa jak z telegrafu, co w konsekwencji daje relacyjny styl opowiadania. Traktowanie rzeczy po łebkach szybko się mści, ponieważ każda kolejna wyliczanka sprawia, że czytelnik staje się coraz bardziej zdystansowany.
    Popatrz, jak zmarnowałeś potencjał:
    Wejście było na zewnątrz. Klapa w ziemi – szeroka, dwudrzwiowa. Kłódka stawiała opór, ale udało mu się otworzyć.
    Chłód, wilgoć, mrok, stare, śliskie schody. Schodził długo, dziwnie długo – zupełnie jakby piwnica była dużo głębiej niż powinna być. Niczego ze sobą nie niósł. Postanowił wpierw się rozejrzeć, sprawdzić czy w ogóle jest miejsce na schowanie gratów. Wewnątrz wymacał pstryczek i zapalił samotną żarówkę.
    Sarkofag. Wielki, kamienny sarkofag. Wokół krucyfiksy – wysokie na metr albo półtora, drewniane, po jednym z każdej strony. Na wieku wyrzeźbiono śpiącego rycerza. Miecz, również kamienny, spoczywał pośrodku ciała, a na jego rękojeści krzyżowały się zakute w rękawice dłonie.
    Mamy głównie wyliczanki, takie: ciach, ciach, ciach i tyle. Zero napięcia, zero przybliżenia czytelnikowi wrażeń bohatera, zero klimatu. Podejrzewam, że w Twojej głowie to wyglądało znacznie lepiej, mroczna, wilgotna piwnica, skrzypiące schody, a później on, sarkofag - osnowa fabuły. Obraz w teorii jest klarowny, tylko tak klarowny, że prawie przezroczysty, ponieważ przy żadnej z tych rzeczy nie zatrzymujesz się na dłużej, a szkoda, bo cierpi na tym bohater, który jest strasznie płaski i bezwolny i momentami przypomina skarpetę płynącą z prądem rzeki. W konsekwencji cierpi również czytelnik, bo każde kolejne przeczytane zdanie nie napawa optymizmem, co do dalszej części.
    Ogółem się nie zrażaj, po prostu pomyśl jak wydobyć głębię z tej historii, żeby nie była tylko wyliczanką rzeczy. Pomyśl, co chciałeś przekazać tym tekstem i na tym się skoncentruj, dzięki temu łatwo będzie podzielić treść, na ważną, która wymaga rozwinięcia, i na tą, którą możesz potraktować po macoszemu. Po prostu myśl, po co piszesz dane zdanie, bo cytując Cervantesa: „Mówić, nie myśląc – to strzelać, nie celując”, więc bez tego będzie trudno trafić w gust czytelnika i utrzymać jego uwagę.
  • zsrrknight 12.02.2023
    No, w mojej głowie wyglądało to lepiej i w sumie nadal wygląda, ale po twoim komentarzu już widzę, o co chodzi. Natychmiastowej poprawy nie mogę obiecać, ale dzięki za komentarz i postaram się zwracać uwagę na ten aspekt. Myślę też, że wynika to trochę z tego, że nie siedzę bardzo długo nad tekstami i w sumie nigdy nie wiem, czy taki opis to za dużo, czy za mało, by odpowiednio przekazać, to co chcę przekazać.
  • Vespera 06.02.2023
    Tematyka moja, ugryziona (he, he, ugryziona) z innej strony. Biedna ta wampirzyca, uwięziona w ciele dwunastolatki... Chyba że twoje wampiry starzeją się powoli... Poczytamy, zobaczymy.
  • zsrrknight 12.02.2023
    ta kwestia zostanie poruszona w następnych częściach, więc zapewne dostaniesz odpowiedź. Dzięki za komentarz
  • Domi51 11.02.2023
    Ciekawe opowiadanie, przeczytałam z przyjemnością :) Łap 5 gwiazdek.
  • zsrrknight 12.02.2023
    dzięki
  • LaurazjanWolf 03.07.2023
    Opowieść ciekawa. Czyta się z zapartym tchem, a fabuła wciąga od pierwszych zdań. Nawiasem mówiąc jestem fanem tego typu tematyki, więc tym bardziej czyta się przyjemnie. 😀 5.0

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania